Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
32 posty 62 komentarze

kamień w bucie

Uparty - Jestem Chrześcijaninem, Polakiem i nie wstydzę się, ani Ewangelii, ani mego narodu, ani mojej tradycji.

Dwie Polski- sprawa biskupa Wielgusa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

 Fakt zobowiązania się do złożenia raportu z podróży zagranicznej jest dowodem na współpracę z SB. W czasach socjalizmu było rzeczą oczywistą, że człowiek uczciwy po postawieniu takiego warunku przez SB  z podróży zagranicznej zrezygnuje  i  znam wielu, którzy tak zrobili. Bp. Wielgus tak nie zrobił i tym zawinił. Oczywiście, ci którzy poszli na współpracę z SB mieli możliwość podróżowania, mieli możliwości zarabiania na zachodzie, przez co bardzo podnosili swój poziom życia w kraju, mogli zapoznać się z nowinkami ze świata zanim one dotarły do nas, a najważniejsze - mieli możliwość nawiązania kontaktów środowiskowych  za granicą. W przypadku księży było to szczególnie ważne. Praktycznie rzecz biorąc jeśli ktoś zrezygnował z podróży do Rzymu to oznaczało, że nigdy nie będzie miał wyższego stanowiska niż proboszcz.

Można powiedzieć, że cóż w tym złego, że napisze się sprawozdanie z podróży zagranicznej. Z pozoru nic, ale tylko z pozoru. Otóż sprawozdanie ma być kompletne i odpowiednie służby mogą przesłuchać osobę składajacą sprawozdanie na okoliczności w nim zawarte. Jeśli okazało by się,  że są w nim przemilczenia zmieniające  malowany tym dokumentem obraz podróży, to było traktowane jako próba wprowadzenia w błąd, jako poświadczenie nieprawdy w dokumencie urzędowym, czyli czyn karalny. Dotyczy to również odbytych rozmów i wysłuchanych poglądów innych ludzi.
Dalczego więc RM postanowiło bhronic bp Wielgusa i popierać jego intornizację. Myślę, że głównie dla tego, że Ojciec Rydzyk jest czuje się na prawdę związany z Kościołem i poważnie traktuje śłuby posłuszeństwa- podobnie zresztą jak więszoć księzy, których znam. Otóz w historii Kościoła nie było takiego przypadku by Watykan odwołał uroczystość ingresu już mianowanego biskupa. Logicznym było spodziewać się, że bp. Wielgus zostanie jednak wprowadzony uroczyście do Katedry, bo zawsze tak było. Bez względu na to co Ojciec Rydzyk myślał po sprawie Wielgusa, jako posłuszny kapłan musiał zrobić wszystko, by decyzja Watykanu była uszanowana. Nawiasem mówiąć myślę, że w ogóle się nad nią nie zastanawiał. Myślenie o tym, kto powinien być biskupem  jest  w gestii Papieża, wiec nie sądzę by Ojciec Rydzyk  miał czas na myślenie o sprawach, które jego nie dotyczą. Ma wystarczająco dużo swoich spraw na głowie.  Była nominacja, jego Kościół, ten który on wokół swego radia organizuje, stoi za nią murem. Zmieniła się decyzja Papieża - Kościół wokół Radia Maryja jest jej posłuszny i szanuje nowego biskupa. Natomiast jest z punktu widzenia historycznego rzeczą szokującą, że bp. Wielgus dopracował  się zarzutów  na miarę historii Kościoła. Waga ta była  tak duża, że spowodowała odejście od wypracowanej przez 2000 lat praktyki. My nie mamy świadomości swej historycznej istotności, że w Polsce w tej chwili wykluwa się nowa epoka, kształtują się nowe zwyczaje. Nam wydaje się to wszystko takie banalne ale to banalne nie jest.
Nie ma różnicy miedzy Polską GaPola i Radia Maryji. Niewątpliwie Prezydent Kaczyński a zwłaszcza Pani Prezydentowa nie była idolem, ani Ojca Rydzyka, ani moim. Ale sam słyszałem słowo “mobilzacja”  w RM gdy były zapowiadane awantury pod Krzyżem upamiętniającym również “śmierć czarownicy” na Krakowskim Przedmieściu  i sam następnego dnia wieczorem poczułem “nieodpartą chęć udania się tam na spacer “. czy w zwi azku z tym Ojciec Rydzyk na prawdę widziała W M. Kaczyńskiej “czarownicę” skoro jej śmierć honorował Krzyżem - oczywiście, że nie. Myślę, że Circ i wielu innych nadgorliwych  i niedokształconych , choć żarliwych Katolików   jest wykorzystywana do robicia jedności naszej formacji. Przecież, gdyby nie to, że również środowisko GaPola stało murem za Radiem Maryja w czasie największej na nie nagonki, to istniało by ono do dzisiaj. Może tak , może nie, ale skoro istnieje to dla tego, że i my je popieraliśmy, że wykazywaliśy debilizm zarzutów wobec RM. Naszym wspólnym wrogiem jest środowisko kosmopolitycznych libertynów  a nie RM jest wrogiem GaPola, ani GaPol nie jest wrogiem RM.
Podstawowe pojęcia i cele życia społecznego deklarowane przez GaPola jak i RM są identyczne. Identyczna jest również koncepcja państwa, identyczne są również definicje pojęć podstawowych dotyczących wiary i moralności. Inna natomiast jest poetyka przekazu tych wartości. W sumie ograniczenie sposobu przekazu tych wartości tylko do jednego sposobu byłoby oczywistym ograniczeniem jego skuteczności, bo człowiek to nie wycinanka, każdy jest inny i czego innego szuka. Trzeba to szanować.
Uważam, że jest wielkim nadużyciem zmiana pola sporu przez jedną ze  stron, gdy zaczęło okazywać  się, że brakuje jej argumentów merytorycznych na pole szantażu jednością naszej formacji. Circ w swoich wpisach mówi wprost. “No dobrze, może moje argumenty są niedostateczne, może zbyt prymitywnie widzę Objawienie, może inni dogłębniej obserwują świat, ale z tego nie wynika, że mam przestać mówić, że można mnie nie słuchać. Przecież ja tyle wysiłku włożyłam w to o czym mówię. Jeśli nie będzie to uszanowane, to spowduje rozłam w waszej formacji i dopiero będzie wam źle. Przezydenta już wam zabili, chcecie teraz sami zginąć, czy powiecie, że Circ jest wielka?”
Otóż Circ publicznie oświadczam, jesteś wielka, wielka jak każdy człowiek. Ponieważ każda kobieta jest równa co do godności każdemu mężczyźnie jesteś mi równa co do godności a ja tobie, ale proszę cię zanim coś napiszesz przemyśl to, bo jesteś jak ćma lecąca do płomienia  świecy, w którym  nie będzie jej komfortowo.

KOMENTARZE

  • Dziekuje
    O to idzie. Opinie mozna miec rozne, ale gdy przywiazanie do swoich opinii szuka podzialow, zaczynam sie martwic. Jak Ty.
  • @Uparty.
    //" Fakt zobowiązania się do złożenia raportu z podróży zagranicznej jest dowodem na współpracę z SB."//

    Jest dowodem na podpisanie, ale nie na współpracę.

    //W czasach socjalizmu było rzeczą oczywistą, że człowiek uczciwy po postawieniu takiego warunku przez SB z podróży zagranicznej zrezygnuje i znam wielu, którzy tak zrobili. Bp. Wielgus tak nie zrobił i tym zawinił.//

    Tak, było wielu, którzy nie podpisali. Było też wielu, którzy podpisali i nie donosili. I wielu, którzy podpisali i donosili. I też wielu, którym Kościół zlecił podpisać, ze względu na swoje cele. Sakiewicza nie interesowało, że papież przed Ingresem wszystko wiedział? Musiał pchać paluchy w Kościół?

    Nie zgodzę się na takie traktowanie Kościoła, bo jako katoliczka, wiem jaki stosunek do Kościoła mnie obowiązuje.
    Fałszywym katolikom "zatroskanym o Kościół" już dziękujemy.
    Nie zrobicie nam tu Putinady.

    O. Rydzyk wiedział, że politycy naciskali na papieża i słusznie bronił biskupa. Naród jest wdzięczny O. Rydzykowi, że w jego imieniu pilnuje Prawdy i porządku dobra z niej płynącego.
    Proszę nie przekręcać prawdy.

    //"Circ w swoich wpisach mówi wprost. “No dobrze, może moje argumenty są niedostateczne, może zbyt prymitywnie widzę Objawienie, może inni dogłębniej obserwują świat, "//

    Wcale tak nie mówię. Pan uważa, że lepiej rozumie Objawienie niż Kościół.?
    Dogłębniej Pan obserwuje świat?

    "Ćwierćinteligent widzi wszystko osobno - że Janek, że koń, że drzewo. Ale widzi sam. Na własne oczy. (…)

    Tak patrzy żydowski mental, który dotąd pojmuje tym światem, czyli materią.
    Zaraza materializmu przyszła od żydów.

    //"Jeśli nie będzie to uszanowane, to spowduje rozłam w waszej formacji i dopiero będzie wam źle."//

    Czy Pan nie widzi, że to wy dzielicie naród każąc nam głosować na to, w co nie wierzymy? Nie dajecie nam wyboru, wieczni materialiści, dzieci Lutra i Marksa.
  • @Beta
    Prawda Kościoła to nie opinia.
  • Nie zrobicie z chrześcijaństwa judaizmu
    Nie będziecie nam tu robić cywilizacji prawa i walk plemiennych.

    Jesteśmy Jednym narodem wierzącym w Jedną Prawdę i na niej zamierzamy zbudować państwo. Możecie do nas przystąpić, albo się odsunąć. Nie zrobimy Wam krzywdy, jednak od władzy precz.
  • @circ
    **//" Fakt zobowiązania się do złożenia raportu z podróży zagranicznej jest dowodem na współpracę z SB."//

    Jest dowodem na podpisanie, ale nie na współpracę.**

    Nie, jest złamaniem zasady głoszonej przez Stefana Karydnała Wyszyńskiego "Non Possumus", gdzie On wręcz zakazał księżom jakichkolwiek indywidualnych kontaktów z bezpieką i jakichkolwiek na własną rękę z nimi rokowań, właśnie po to, by uniknąć uwikłań i upadku słabszych członków kleru. Ten człowiek był gigantem i wizjonerem, i wiedział do czego takie niby niewinne kontakty doprowadzić mogą.

    Tak więc zobowiązanie podpisane przez Abp. Wielgusa było jedną z dwóch rzeczy:
    a) zdradą, bo złamaniem przykazu wydanego przez zwierzchnego mu hierarchę i indywidualne działania z organizacją aktywnie zwalczającą Kościół

    lub

    b) grzechem pychy (i kolosalnej naiwności) myśląc, że samemu uda mu się wycwancykować bezpiekę, wbrew zakazom Prymasa, któremu nie dorastał do pięt.

    Tertium non datur.
  • circ
    Opinia jednego czlonka nie jest prawda Kosciola. Nie martwia mnie rozne interpretacje sytuacji, o ktorych moze nawet nie wszystko wiemy; martwi mnie bezwzgledna krytyka nieco innych pogladow.
  • @circ
    "//" Fakt zobowiązania się do złożenia raportu z podróży zagranicznej jest dowodem na współpracę z SB."//

    Jest dowodem na podpisanie, ale nie na współpracę"

    Już Pani to wyjaśniałem tutaj:
    http://circ.nowyekran.pl/post/5093,jaka-polska-rm-i-wielgus-czy-srodowisko-gapola-frondy-itp

    Fakt podpisania zobowiązania do współpracy z SB jest dowodem na: bycie agentem SB. Tak samo, jak podpis na akcie małżenstwa jest dowodem na bycie mężem/żoną.

    I zapewnianie, że może dana para była przez wiele lat małżeństwem, ale małżeństwo nigdy nie zostało skonsumowane, nie ma co kryć - jest dość zabawne...

    "Tak patrzy żydowski mental, który dotąd pojmuje tym światem, czyli materią. Zaraza materializmu przyszła od żydów"

    Ok, dlaczego w takim razie Wielgus pierwsze co zrobił - to poleciał płakać w rękaw Żydowskiej Gazecie dla Polaków?
  • @mustrum
    //"Nie, jest złamaniem zasady głoszonej przez Stefana Karydnała Wyszyńskiego "Non Possumus", gdzie On wręcz zakazał księżom jakichkolwiek indywidualnych kontaktów z bezpieką i jakichkolwiek na własną rękę z nimi rokowań, właśnie po to, by uniknąć uwikłań i upadku słabszych członków kleru. Ten człowiek był gigantem i wizjonerem, i wiedział do czego takie niby niewinne kontakty doprowadzić mogą."//

    Pańska wiedza o kard. Wyszyńskim jest naiwna.

    "Porozumienie z władzami komunistycznymi

    14 kwietnia 1950 podpisał porozumienie z władzami komunistycznymi w imieniu Episkopatu Polski (w zamian za zagwarantowanie nauczania religii w szkołach i funkcjonowanie KUL-u polski kościół uznał granice wschodnie PRL i potępił "bandy reakcyjnego podziemia").
    Wspierał działania, posłów środowisk katolickich (ZNAK, "PAX" i ChSS), w Sejmie PRL. Konsultował z nimi wiele ważnych decyzji. Władze komunistyczne PRL za rządów Gomułki w ramach represji odmawiały mu udzielenia paszportu do Włoch. W 1972 dzięki jego długoletnim staraniom Watykan ostatecznie uznał granice zachodnie PRL i zawiesił stosunki dyplomatyczne z polskimi władzami na emigracji. W roku 1976 premier Piotr Jaroszewicz złożył Prymasowi życzenia z okazji 75. rocznicy urodzin, co było próbą poprawy stosunków Państwa z Kościołem po stłumieniu przez władze PRL protestów robotniczych. W czasie polskiego sierpnia 1980, w trosce o pokój i dobro narodu, ustawicznie wzywał do rozwagi i odpowiedzialności. W latach 1980-1981 Wyszyński pośredniczył w rozmowach między władzami PRL, a Solidarnością."


    Kard. współpracował z władzami komunistycznymi, czym uchronił Polski Kościół od całkowitej zagłady. Do dziś płacimy za to cenę, bo władza przyzwyczaiła się do ustępstw i wtrącania się w Kościół, jak ma to miejsce w Rosji.

    Jeśli jest Pan takim zwolennikiem, proszę się raczej na to powoływać;
    «Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję» – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa Swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda."

    W którym miejscu PIS się tego trzyma?
  • @circ
    I zapewnianie, że może dana para była przez wiele lat małżeństwem, ale małżeństwo nigdy nie zostało skonsumowane, i dlatego jedno cały czas jest kawalerem, a drugie panną - jest dość zabawne...
  • @Beta
    //Opinia jednego czlonka nie jest prawda Kosciola.//

    To oczywiste kłamstwo. Nie piszę niczego, czego by nie powiedzieli papieże i RM.

    Uważa Pani, że Sakiewiczowi i politykom wolno wtrącać się do namaszczania biskupów i przebierać w nich jak w ulęgałkach? Kościół to nie patria, a tak się go niestety traktuje.
  • @O.R.K.S.
    "Fakt podpisania zobowiązania do współpracy z SB jest dowodem na: bycie agentem SB. Tak samo, jak podpis na akcie małżenstwa jest dowodem na bycie mężem/żoną."

    Proszę mnie nie rozśmieszać. Ilu polityków PISu podpisało taką "współpracę" by dostać paszport?
    Nie pochwalam tego, ale też nie rozdmuchuję znaczenia jednego podpisu, o ile nie było współpracy.
    Ja sama nie podpisałam, ale nie robię z tego miary.

    Jak chodzi o Kościół, tym bardziej milczę, bo Kościół ma swoje cele, których ja nie muszę znać, bo WIERZĘ.


    Co do gazety, i Kaczyński udzielał jej wywiadów, politycy PIS zaś udzielają się w TVNie i tam płaczą w rękaw.
  • @circ
    Czym innym jest oficjalne stanowisko i jawne działania episkopatu i Prymasa w określonych celach, czym innym są własnoręczne i poufne rozmowy bezpieki z poszczególnymi księżmi.

    Pierwsze są działaniem spójnej organizacji w zaistniałych wrogich okolicznościach, drugie są nowymi okolicznościami mogącymi destabilizować od wewnątrz tę spójną strukturę poprzez niespójne (a być może nielojalne i zdradliwe) działania. Nie indywidualnym księżom decydować za czy przeciw stanowisku Episkopatu. I o tym właśnie mówiłem.

    Jeżeli Pani nie rozumie tego rozgraniczenia, to nie mój problem lecz Pani ze zrozumieniem.
  • @circ
    "Proszę mnie nie rozśmieszać. Ilu polityków PISu podpisało taką "współpracę" by dostać paszport?"

    uparcie wciska mi Pani to dziecko w brzuch - toż pisałem, że głosuję od zawsze na UPR.
    A cóż mnie obchodzi PiS, do jasnej anielki?

    Rozmawiamy o agencie SB, Wielgusie i o jego podłym charakterze, bo trzeba mieć niezwykle "elastyczny" kręgosłup - by podczas osobistej rozmowy z Benedyktem XVI, jak zauważył Michalkiewicz, felietonista Radia Maryja - przemilczeć niewygodne aspekty swego życiorysu.

    Parafrazując:
    Poznała Pani atrakcyjnego mężczyznę. Ale jak rozumiem - nie będzie Pani rozdmuchiwać znaczenia jednego podpisu. Może i faktycznie podpisał jakiś tam akt małżeństwa, ale ponieważ twierdzi, że tego małżeństwa nie skonsumował - to w takim razie uważa go Pani za kawalera, z całym dobrodziejstwem inwentarza...

    Rozumiem, że jako katoliczka - podpisuje się Pani pod tym...
  • Kim jest Abp Wielgus?
    http://ojczyznamojkraj.blog.onet.pl/Ksiadz-arcybiskup-Stanislaw-Wi,2,ID165120853,n

    http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/Czytaj-art-1635.html

    http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/Czytaj-art-1771.html

    Przeczytajcie Panowie i przestańcie dezinformować nt. Wielgusa. Jest coś takiego, jak zaświadczanie swoim życiem, a wy zmyślacie nt. rzekomych zagrożeń.
  • @Beta
    tak, ja też tak to pojmuję. Ilekroć jest możliwość porozumienia na tzw. prawicy zawsze się znajdzie jakiś circ, który musi podzielić na zasadzie czystosci idei. To są zwykli prowokatorzy; obyśmy im po raz kolejny nie dali ucha, bo to już zgroza ilu takich nawiedzonych, czy zwykłych prowokatorów rozbija prawych ludzi. Przecież w obrębie tzw. słusznych zasad jest pełno równie słusznych niuansów. Czy my musimy zawsze sie rozdrabniać i dzielić, w imię czego? Chyba tylko w imię dopuszczenia innych do władzy, którzy potrafia się skonsolidować i walczyć o najważniejsze.
    Pozdrawiam
  • @Molier
    Wielgus podpisał zobowiązanie do współpracy z SB?
    Tak, Tak.

    "Niech wasza mowa będzie: Tak, Tak - Nie, Nie. A co nadto jest - od Złego pochodzi."
  • @autor
    Takie zdanie:
    "Myślę, że Circ i wielu innych nadgorliwych i niedokształconych , choć żarliwych Katolików jest wykorzystywana do robicia jedności naszej formacji"
    jest moim zdaniem manipulacją typu Czerska. Przepraszam, że nie na temat, ale strasznie mnie kuje w oczy.
  • @O.R.K.S.
    Na jakich źródłach opierasz swoje stwierdzenie o współpracy z SB?

    Kwestionujesz to oświadczenie?
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111

    Podaj swoje źródła.
  • @Molier
    Ale ja znam panią Circ z innego forum, gdzie była zaproszona przez właściciela (dawny Sarmatian Nicka).

    Tam ostro zjechała innego uczestnika, który się swobodnie przyznał przed innymi użytkownikami (chociaż nie musiał) o rodzinnym lewackim garbie, to zjechała go o zdradę i nieuczciwość zamiarów. A facet jest rzeczywiście na poziomie i dużo działa na rzecz dobrej sprawy w realu. Ot, poziom.
  • @mustrum
    //o rodzinnym lewackim garbie, to zjechała go o zdradę i nieuczciwość zamiarów.//

    Wziąwszy pod uwagę sławne lewicy nazwisko, każdy zadał by mu pytanie prędzej czy później.
    Ponadto przyjrzałam się jego poglądom. Dobrą wolę to i Jaruzelski miał.
    Poglądy mnie tylko interesują, a poglądy biorą się głównie z domu i rzeczywistość to potwierdziła.
    Nicek to też materialista.
    Nie ma prawicowych materialistów. Są tylko głupcy.
  • @Molier
    tak, ja też tak to pojmuję. Ilekroć jest możliwość porozumienia na tzw. prawicy zawsze się znajdzie jakiś circ, który musi podzielić na zasadzie czystosci idei. To są zwykli prowokatorzy//

    Ośmiesza się Pan Molier. Ośmieszcie to też PIS i prawicę.

    Jesli nie jesteście katolikami z całym tego bagażem, co robicie pod krzyżem?
  • @Rebeliantka
    ja kwestionuję to oświadczenie? :)

    "Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta."

    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105115326260

    Podkreślę dla lepszego zrozumienia słowa pisanego:
    Kościelna Komisja Historyczna stwierdziła, że współpraca została przez TW Greya podjęta.
  • PRAWIE NIKT TEGO NIE CZYTAŁ
    Ja także nie a warto aby wyważyć opinię:

    "Już jako młody kapłan pracujący w duszpasterstwie lubelskim byłem przedmiotem ataków ze strony SB, która inwigilowała mnie i prześladowała za moją pracę z młodzieżą. Zaatakowano mnie jako wroga Polski Ludowej w „Kurierze Lubelskim" oraz w „Faktach i Myślach" w marcu 1965 r. Po tych publikacjach zostałem wezwany do Urzędu Wyznań na rozmowę, na którą nie poszedłem. W kilkanaście dni potem Wydział Finansowy w Lublinie nałożył na mnie wysoką karną kontrybucję. Wielokrotnie, przez kilka lat nawiedzany byłem przez poborcę podatkowego. Z uwagi na moje ówczesne ubóstwo najścia te nie przyniosły żadnych rezultatów, tym bardziej, że byłem w latach 1965-68 studentem filozofii KUL.

    W r. 1967 chciałem wyjechać, w ramach organizowanej przez władze kościelne wymiany katolickich studentów między Polską i NRD. W związku z tym udałem się biura paszportowego. Przyjął mnie funkcjonariusz SB, który zarzucał mi, że na kazaniach krytykuję władze PRL. Na dowód tego odegrał z magnetofonu fragment jednego z moich kazań, w którym istotnie były takie treści. Zagroził mi poważnymi konsekwencjami jeśli to się będzie powtarzało. Po pewnym czasie jednak otrzymałem odpowiedni dokument, pozwalający na wyjazd do NRD. Od tamtej pory byłem przy różnych okazjach nawiedzany przez tego funkcjonariusza. Tych wizyt było kilkanaście. Nigdy nie podpisałem żadnej deklaracji współpracy z SB i nigdy nie uważałem się za współpracownika SB. W rozmowach, które prowadziłem mówiłem wyłącznie o sprawach ogólnych, o sytuacji międzynarodowej, o sytuacji ekonomicznej w kraju itp. "
    ...
    Cd - pod linką zamieszczoną przez Rebeliantkę
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111
  • @circ
    "Nie ma prawicowych materialistów. Są tylko głupcy."

    I jedyna mądra Circ. Jednak przeinacza Pani prawdę, bo nie zadała Pani mu pytania, tylko w dosyć niewybredny sposób go zaatakowała. Jak wszystkich innych, których poglądów Pani nie podziela.
    Oczywiście tak też można, czy to oby jednak służy sprawie Wiary, którą Pani wyznaje?
  • @CzarnaLimuzyna
    to samo źródło:

    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105115326260

    Czyli ktoś tu kłamał, i pozostaje pytanie, czy skłamał:
    a) Wielgus
    b) Kościelna Komisja Historyczna, w składzie Prof. Wojciech Łączkowski, Ks. prof. Jerzy Myszor, Prof. Zbigniew Cieślak, Ks. dr hab. Bogdan Stanaszek, Ks. prof. Jacek Urban - ci księża i profesorowie działali w zmowie (działali w żydowsko-masońskim spisku wymierzonym w niewinnego jak lilija, biednego abp Wielgusa, który swych racji musiał aż bronić w ekskluzywnym wywiadzie w żydowskim biuletynie Aarona Szechtera)
  • @O.R.K.S.
    Biskup nie był niewinny jak lilija. Nie musiał również udzielać wywiadu gadzinówce.
    pozostaje pytanie :czy stopień jego winy uzasadniał jego wykluczenie.
    Zajmujemy się Biskupem w CHWILI - w sytuacji gdzie w kraju realną władzę ma mafia i rezydenci.
  • @O.R.K.S.
    Przypomnijmy, co jest Komunikacie Komisji Historycznej z 5 stycznia, a co pomijasz:

    "Kościelna Komisja Historyczna NA PROŚBE Księdza Arcybiskupa Stanisława WIELGUSA, przedstawioną Przewodniczącemu Komisji prof. Wojciechowi Łączkowskiemu w dniu 2 stycznia 2007 roku, zapoznała się z materiałami udostępnionymi przez IPN, dotyczącymi Jego osoby. Dokumentacja ta zawarta jest w teczce pod tytułem „Karta kieszeniowa ‘Jacket’ nr 7207” (dokumenty zostały wytworzone przez Wydział VIII (XI) Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych).

    ........

    Współpraca z SB była zakazana przez Episkopat. W dokumentacji IPN zachowały się OPINIE FUNKCJONARIUSZY WYWIADU PRL odnoszące się do materiałów SB, które POŚREDNIO wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa w środowisku lubelskim MOGŁA wyrządzić szkody różnym osobom z kręgu Kościoła. Natomiast jeśli chodzi o współpracę z wywiadem PRL, analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę.

    Komisja nie wyklucza, że w przyszłości mogą pojawić się nowe materiały na omawiany temat, które - jeśli zajdzie taka potrzeba - zostaną poddane analizie i ocenie.

    Komisja przedłożyła swoje sprawozdanie Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Wielgusowi z prośbą o zajęcie stanowiska. W odpowiedzi Ksiądz Arcybiskup zaprzeczył większości stwierdzeń zawartych w materiałach organów bezpieczeństwa PRL, które IPN udostępnił Komisji. Stwierdził m.in., że nigdy nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy swoimi czynami czy słowami".
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105115326260

    A więc komisja dokonała analizę teczki na prośbę Abpa Wielgusa. Nie miała czasu na powoływanie biegłych ani świadków. Swoje wyniki przedstawiła Abp Wielgusowi, który szczegółowo ustosunkował się do komunikatu w swoim oświadczeniu z 5 stycznia.

    Wierzysz Arcybiskupowi czy opiniom (!) funkcjonariuszy wywiadu PRL (!) odnoszącym się do materiałów SB (!), które pośrednio (!) wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa mogła (!)wyrządzić szkody?
  • @CzarnaLimuzyna
    "Biskup nie był niewinny jak lilija. Nie musiał również udzielać wywiadu gadzinówce. pozostaje pytanie :czy stopień jego winy uzasadniał jego wykluczenie."

    Papież Benedykt XVI uznał, że stopień jego winy (samo donosicielstwo ew. zatajenie tego faktu przed papieżem) - uzasadniał jego wykluczenie ze stanowiska metropolity warszawskiego.

    Ja nie jestem na tyle bezczelny, by podważać decyzję Benedykta XVI. Ale widzę, że jest spora grupa żarliwych katolików, która nie widzi w tym nic złego.

    Roma locuta, causa finita.

    I lata mijają, a sekta wyznawców teorii o skrzywdzeniu Wielgusa przez Papieża Benedykta - cały czas swoje "wie".
  • @CzarnaLimuzyna
    CL
    "...czy stopień jego winy uzasadniał jego wykluczenie.
    Zajmujemy się Biskupem w CHWILI - w sytuacji gdzie w kraju realną władzę ma mafia i rezydenci."

    To racja. Tylko czy w obecnej sytuacji, kiedy Kościół znów musi być oazą czystości w otaczającym nas szambie, to czy możemy sobie pozwolić na prominencję dalszych umoczonych, lub co najmniej niejednoznacznych hierarchów?

    Nie mówię oczywiście o szeregowych księżach, bo wiadomo, różnie bywa. To przecież też tylko ludzie. Ale uważam że wierzchołek i za razem szpica powinna być jak żona cezara. I że każdy hierarcha nie mogący jednoznacznie wykazać swojej czystości w kwestii indywidualnej kolaboracji z SB (nie mówię o oficjalnych relacjach Kościół-Państwo na poziomie Episkopat-władze) powinien dla dobra Kościoła odsunąć się w cień, nawet jeżeli tylko tymczasowo.
  • @O.R.K.S.
    Abp Wielgus sam zrezygnował.

    7 stycznia. Krótko przed planowaną godziną ingresu Nuncjatura Apostolska ogłasza komunikat o tym, że abp Stanisław Wielgus zrezygnował z urzędu arcybiskupa warszawskiego: „Nuncjatura Apostolska w Polsce niniejszym urzędowo zawiadamia, że ks. abp Stanisław Wielgus, arcybiskup metropolita warszawski, w dniu przewidzianego ingresu do bazyliki katedralnej i rozpoczęcia posługi duszpasterskiej w Kościele Warszawskim, złożył rezygnację ze swojego urzędu na ręce Ojca Świętego Benedykta XVI, zgodnie z przepisami kan. 401 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego.
  • @Rebeliantka
    wierzę Kościelnej Komisji Historycznej, w składzie Prof. Wojciech Łączkowski, Ks. prof. Jerzy Myszor, Prof. Zbigniew Cieślak, Ks. dr hab. Bogdan Stanaszek, Ks. prof. Jacek Urban, która stwierdziła, że:

    WSPÓŁPRACA ZOSTAŁA PRZEZ TW GREYA PODJĘTA.


    Zapytaj tych pięciu wymienionych księży i profesorów, dlaczego nie uwierzyli Wielgusowi. To nie do mnie pytanie. (a w pociesznych dywagacjach dla przedszkolaków w stylu Clintona: "Ok, może Wielgus palił, ale przecież się NIE ZACIĄGAŁ." - nie zamierzam uczestniczyć)
  • @O.R.K.S.
    W czasie Mszy Św. w archikatedrze abp Wielgus informuje wiernych, że złożył rezygnację z funkcji arcybiskupa warszawskiego. „Po dogłębnej refleksji i ocenie mojej osobistej sytuacji zgodnie z kanonem 401 par. 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego składam na ręce Waszej Świątobliwości rezygnację z urzędu arcybiskupa metropolity warszawskiego” – cytuje list, który wysłał do Papieża.

    Głos zabrało także Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. „Kościół w Polsce potrzebuje dzisiaj pokornego spojrzenia w prawdzie na swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Abp Wielgus dobrowolnie złożył rezygnację z powierzonego mu urzędu ze względu na poważne oskarżenia wysuwane pod jego adresem. Za tę decyzję o rezygnacji, będącą świadectwem troski o dobro Kościoła, należą się słowa uznania. Także decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI o przyjęciu tej rezygnacji była wyrazem zatroskania o spokojną pracę duszpasterską Kościoła w Polsce” – pisali w swoim oświadczeniu abp J. Michalik, abp S. Gądecki i bp P. Libera.

    Ps. skąd Ty wiesz, co myślał Benedykt XVI? Rozmawiałeś z nim w tej sprawie?

    Zwraca uwagę, ze atak na Arcybiskupa nabrał szybkości w ostatnich dniach przed ingresem. jeśli stała za tym masoneria, to idealnie rozegrali to pod względem taktycznym. Dowodami były opinie funkcjonariuszy wywiadu, którzy odnosili się do POŚREDNICH materiałów SB!
  • @O.R.K.S.
    W komunikacie nie ma ani słowa o tym, że Komisja Historyczna nie wierzy Wielgusowi.

    Komisja działając NA PROŚBĘ Abpa Wielgusa napisała (cytuję w całości);

    "Komisja dokonała analizy przedłożonych jej materiałów, kierując się przesłankami wymienionymi w dokumencie z 12 grudnia 2006 roku pt. „Cele i zasady pracy Kościelnej Komisji Historycznej”. W opracowaniu tym (pkt II.3) Komisja postanowiła, że przy moralnej ocenie współpracy z organami bezpieczeństwa PRL będą uwzględniane 4 następujące przesłanki:
    1) pisemna lub ustna deklaracja zgody na świadomą i tajną współpracę (np. ukrywaną przed przełożonym);
    2) aktywna współpraca osoby, która złożyła ww. deklarację;
    3) świadome wyrządzanie krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym;
    4) intencje działań.

    Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta.

    Współpraca z SB była zakazana przez Episkopat. W dokumentacji IPN zachowały się opinie funkcjonariuszy wywiadu PRL odnoszące się do materiałów SB, które pośrednio wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa w środowisku lubelskim mogła wyrządzić szkody różnym osobom z kręgu Kościoła. Natomiast jeśli chodzi o współpracę z wywiadem PRL, analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę.

    Komisja nie wyklucza, że w przyszłości mogą pojawić się nowe materiały na omawiany temat, które - jeśli zajdzie taka potrzeba - zostaną poddane analizie i ocenie.

    Komisja przedłożyła swoje sprawozdanie Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Wielgusowi z prośbą o zajęcie stanowiska. W odpowiedzi Ksiądz Arcybiskup zaprzeczył większości stwierdzeń zawartych w materiałach organów bezpieczeństwa PRL, które IPN udostępnił Komisji. Stwierdził m.in., że nigdy nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy swoimi czynami czy słowami".

    Komisja ustaliła, że Abp "podjął współpracę", a Abp szczegółowo opisał na czym to polegało i wyjaśnił okoliczności.

    Natomiast Komisja nie przedstawiła dowodów szkodliwości działań Abpa Wielgusa.
  • @Rebeliantka
    Jasne, TW Grey nagle, ni stąd, ni zowąd, sam zrezygnował - bez żadnego związku z tym, że do samego końca szedł przed Benedyktem XVI "w zaparte".
  • @O.R.K.S.
    Do sekty "skrzywdzonego Wielgusa"

    Nie chcecie chyba forsować takiej Teorii Spiskowej, że TW Grey zrezygnował ze stanowiska arcybiskupa warszawskiego wbrew oczekiwaniom Benedykta XVI, że Benedykt był jego decyzją zaskoczony i rozczarowany?

    http://papiez.wiara.pl/doc/374241.bp-Kowalczyk-dla-KAI-Abp-Wielgus-zatail-przed-Papiezem-fakt

    Nudzi mnie to bicie piany. Nic was nie przekona, że Czarne jest Czarne. Że Benedykt XVI miał rację w tej sprawie. Kościół skrzywdzonego agenta SB.
  • @O.R.K.S.
    Nie znasz rozmów Wielgusa z Benedyktem XVI.

    Poza tym, w 2007 roku Wielgus miał 67 lat. Jeśli jego rozmowy z funkcjonariuszami przedstawiały się tak, jak to objaśnił w oświadczeniu z 5 stycznia, to nie miał zbyt wiele do zakomunikowania Papieżowi. Te rozmowy na tle świadectwa jego życia, to po prostu wielkie nic. Nawet myślę, że do tych rozmów, których szkodliwość nigdy nie została dowiedziona, mógł - słusznie - nie przywiązywać zbyt wielkiej wagi.

    Aha. Komisja Historyczna pracowała nad materiałami IPN 2 dni! Prośbę swą Abp Wielgus skierował do Komisji 2 stycznia wieczorem.
  • Autor
    Sprawa arcybiskupa Wielgusa jest prosta. Podpisał zobowiązanie wbrew jednoznaczym poleceniom Kardynała Wyszńskiego i Arcybiskupa Karola Wojtyły, a więc swoich przełożonych. Nigdy się do tego nie przyznał, nie wyjaśnił, a powinien to zrobić wiele wiele lat temu, najpóźniej w 1989 r.
    Najgorszym grzechem było nie poinformowanie o tym swoich przełożonych w chwili gdy zaczęły się przygotowania do jego nominacji.
    Pracował, ma spory dorobek naukowy, pełnił ważne funkcje w kościele. A więc był osobą wyjątkowo świadomą "wiedzącą", a mimo to nie zdobył się na rozliczenie ze swojego błędu. Grzech pychy. Naraził kościół na straszną hańbę. Fakt, iż dopiero komisja historyczna musiała przegladać dokumenty, zebierać i ocenić dowody, a arcybiskup przed swoimi zwierzchnikami sam nie wyznał i szczerze nie wyjaśnił , nie wskazał, które dokumenty jego dotyczą i które były przez niego podpisane jest porażający.
    Doprowadził do sytuacji bez precedensu. Zmiany decyzji przez Papieża.
    Papież zmieniając decyzję niewątpliwie opierał się o mocne przesłanki, na pewno nie ueległby zadnym naciskom politycznym czy innym. Mam pełne zaufanie do decyzji Papieża, a ona była jednoznaczna.
    Nikt nie kwestionuje dorobku naukowego arcybiskupa.
    jedno nie ma nic wspólnego z drugim.
    Pytanie czy gdyby przyznał się to czy na pewno otrzymałby nominację? Czy to ta obawa nie była powodem zatajenia. Również udanie się z wyjaśnieniami własnie do GW świadczy tak na prawdę do jakiego środowiska było mu bliżej.
    Odgrzebywanie sprawy arcybiskupa Wielgusa i dzielenia ludzi na tym tle wynika, u Pan Rebeliantki i circ z ogromnej niechęci do PiSu, którą ujawniają w wielu swoich komentarzach.Ich prawo.Nie wiadomo jednak dlaczego uważają, iż za ujawnieniem prawdy o arcybiskupie Wielgusie byli ludzie z PiSu. Znam wielu ludzi nigdy nie popierających PiSu, a w sprawie arcybiskupa Wielgusa mają podobną do mojej opinii.
    Moim zdaniem, decyzja Papieża sprawę arcybiskupa Wielgusa ostatecznie zamknęła.
    Dlatego uważam, iż jej stałe odgrzebywanie jest podważaniem tej decyzji, poddawaniem jej w wątpliwość.
    Decyzji, jakby nie było najważniejszego dla nas katolików autorytetu.
  • @O.R.K.S.
    Co takiego powiedziała komisja kościelna, czego nie znamy?

    Bardzo tu się manipuluje prawdą. Wystawiacie sobie świadectwo. Widzę, że podział w PISie jest głębszy niż myślałam.

    Trzeba być naprawdę wielkim głupcem, by nie uznać tego, co biskup mówi o sobie i wielkim podlecem, by z tego zrobić dmuchaną aferę. I kto to robił? Gazeta Polska, a teraz wy, święci jak aniołowie. Niech się jej dziennikarze spowiadają ze swojej przeszłości i od czego kupony odcinają.
  • Molier, Uparty
    Nie bardzo mam ochote na dyskusje z circ. Bo - albo bedziemy skakac sobie do gardel - albo spadaj, klamco. :) Nie bardzo pasuje mi to do pouczen o istocie chrzescijanstwa.

    A swistak sobie zawija ..., w miedzyczasie.
  • @O.R.K.S.
    I lata mijają, a sekta wyznawców teorii o skrzywdzeniu Wielgusa przez Papieża Benedykta - cały czas swoje "wie".//

    Lata mijają, a dowodów jak nie ma, tak nie ma.

    Z mojej strony nie będzie głosowania na PIS, jak nie będzie przeprosin bp. Wielgusa, za nadmuchaną aferę na cały świat.
  • @O.R.K.S.
    Powołujesz się na autorytet nuncjusza Kowalczyka? Ciekawe.

    Moje wypowiedzi dotyczyły tego, kim był i jest Abp Wielgus. W żaden sposób nie da się go oceniać wyłącznie w kontekście tej "współpracy". A ty rzucasz obelgami. Daj se spokój człowieku z tą jednostronną oceną i łatwym kamienowaniem.

    Z mojej strony koniec rozmowy.
  • @Rebeliantka
    "Nie znasz rozmów Wielgusa z Benedyktem XVI."

    Ja nie znam, ale przybliża je nuncjusz apostolski. Może nuncjusz apostolski kłamie - ale to po twojej stronie leży udowodnienie, że nuncjusz apostolski kłamie, że Benedykt został wprowadzony przez TW Greya w błąd.

    "Polski Kościół został wystawiony w ostatnich dniach na wielką próbę. Można śmiało rzec, że była to próba prawdomówności. Przykre, iż nie wypadła ona pozytywnie, ale przykre jest również to, że abp Wielgus do ostatniej chwili starał się wyjść z całej sprawy obronną ręką. Prawdę i przeprosiny wyznał dopiero po objęciu przez siebie stanowiska powierzonego mu przez papieża. Dzisiejsze wydarzenia pokazały, że prawda została wyjawiona zdecydowanie za późno i najprawdopodobniej jedną z ostatnich osób, która prawdę poznała, był Benedykt XVI."
    http://www.ekumenizm.pl/content/article/2007010709111667.htm
  • @O.R.K.S..."TW Grey"
    Biegli grafolodzy z kilku niezależnych żródeł stwierdzili, że podpis Greya to nie podpis biskupa.
    Komisja kościelna nie wzięła tego pod uwagę.

    Było o tym mówione już, a na stronach RM ukazały się ekspertyzy.
  • @wiktoria
    "Odgrzebywanie sprawy arcybiskupa Wielgusa i dzielenia ludzi na tym tle wynika, u Pan Rebeliantki i circ z ogromnej niechęci do PiSu, którą ujawniają w wielu swoich komentarzach".

    Co ma piernik do wiatraka? Z tego, co piszesz, to nie znasz moich poglądów na temat PiS. Nie oceniam PiSu w kontekście sprawy Abpa Wielgusa.

    Domagam się sprawiedliwych wypowiedzi o Kościele i jego biskupach, ich wpadkach, ale i zasługach. Nadto, dla mnie Kościół Katolicki nie jest przede wszystkim rzeczywistością ziemską. Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. Polecam Katechizm KK.

    Na podobnej zasadzie domagam się sprawiedliwej oceny PiS. O jego wadach i zaletach. O partii jako całości i konkretnych ludziach. O ustroju państwa, który foruje miernych i uniemożliwia wpływ na sprawy publiczne wielu ludziom wybitnym.

    Nie przypisuj mi prymitywnego analizowania i etykietowania. Nie życzę sobie.
  • @O.R.K.S.
    Powiedziałam już wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie.

    Domagam się wyłącznie rzetelności. Nie zgadzam się na jednostronność i prymitywne oceny.

    Nie będę z Tobą więcej rozmawiać w tej sprawie.
  • @Rebeliantka
    "Powołujesz się na autorytet nuncjusza Kowalczyka? Ciekawe."

    Sugerujesz: Słowo agenta przeciwko słowu agenta, tak? Grey dobry, Cappino zły. "Cztery nogi dobre, dwie nogi złe". Nie zamierzam bawić się w obronę nuncjusza Kowalczyka. Jedynie mierzi mnie ten podział na dobrych i złych konfidentów. Śmierdzi hipokryzją. Faktycznie, w obliczu takiej hipokryzji - koniec rozmowy.

    Jakie obelgi. Niech nasza mowa będzie: Tak, tak, nie, nie. Przypomniała mi się jedna słuszna myśl: Nie nazywajmy szamba perfumerią. Agent SB to agent SB.
  • @Rebeliantka
    Wiesz, opuszczam ten wątek, bo ci ludzie sprowadzają sprawę na poziom prymitywnej pyskówki.
    Na tym poziomie nie będę o Kościele rozmawiać, bo to go tylko brudzi.

    To samo było z prof. Brodą. Szybciutko sprowadzili sprawę do tego czy był, czy nie był agentem, tymczasem główne pytanie brzmi; CZY DZIENNIKARZE I POLITYCY MAJĄ PRAWO WTRĄCAĆ SIĘ DO KOŚCIOŁA.

    Skoro oni uważają, że tak, sprawę uważam za zamkniętą i na takich ludzi nigdy nie zagłosuję, bo jest to dla mnie sprawą fundamentalną.

    Zegnam.
  • @O.R.K.S.
    Ściśle przedstawiłeś swoją metodologię w ostatniej swojej wypowiedzi. Człowiek mniej wiarygodny przedstawia świadectwo o bardziej wiarygodnym. Liczy się opinia najmniej wiarygodnych.

    Tak właśnie jest urządzona Polska. Nie bada się dowodów, ani ich nie waży. Wystarczy napluć.
  • @circ
    Podnosisz rzecz kluczową. Politycy i dziennikarze rzeczywiście nie powinni się wtrącać do Kościoła.
  • @circ
    "Biegli grafolodzy z kilku niezależnych żródeł stwierdzili, że podpis Greya to nie podpis biskupa."

    Szkoda tylko, że ci wybitni grafolodzy nie zdążyli przed tym oficjalnym oświadczeniem TW Greya:

    Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem. Była to moja chwila słabości."
    http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=200715_2

    Skoro to tylko chwila słabości, to założę sie, że Benedykt XVI byłby wyrozumiały. Tylko trzeba było "nie zapomnieć" mu o tym napomknąć. A tak - to sorry, Vinetou.

    Gdyby grafolodzy zdążyli przed tym oświadczeniem - to wtedy byłaby ZUPEŁNIE INNA ROZMOWA. A tak, to sami "rozumicie" - KOMPLETNA KISZKA :))

    No chyba, że TW Grey napisał to oświadczenie w 2007 roku, bo znowu ktoś na niego nakrzyczał...
  • @Rebeliantka
    Prymitywne, to jest podpisanie deklaracji o współpracy z SB w zamian za frukty. Oraz pianie, że "Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało."
  • @circ
    "Trzeba być naprawdę wielkim głupcem, by nie uznać tego, co biskup mówi o sobie"

    Masz rację, trzeba być wielkim głupcem, by tego nie uznać, co TW Grey mówi o sobie:
    "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem."
  • @O.R.K.S.
    A może taki cytacik z tej strony?

    //Fałszem jest, że udzielałem opinii na temat nastrojów dotyczących zdarzeń w marcu 1968 roku i w grudniu 1970 roku o czym informuje funkcjonariusz. Przez cały marzec nie było mnie w Lublinie, ponieważ prowadziłem wówczas rekolekcje w kilkunastu parafiach wiejskich Diecezji Lubelskiej i z żadnym funkcjonariuszem się nie spotkałem. Przez cały grudzień i do połowy stycznia 1970 roku chorowałem na zapalenie płuc i poza rodziną z nikim nie miałem kontaktu. Fałszem jest także jakobym mówił coś cynicznie o tzw. „czarnej międzynarodówce". Fałszem jest jakobym dzięki UB uzyskał mieszkanie własnościowe.//

    Bezczelnością jest używanie w stosunku do biskupa pseudonimu "TW Grey".
    Jest Pan bezczelnym wrogiem Kościoła i Polski.
    Przez takich ludzi jak Pan nigdy nie zagłosuję na kogokolwiek, kogo popiera Gazeta niePolska.
  • O.R.K.S
    Dobrze,że Pan tę wypowiedź arcybiskupa Wielgusa przypomniał.
    Jak to jest,że po męczńskiej smierci ks. Popiełuszki , która miała miejsce zaledwie pięc lat po podpisaniu deklaracji przez arcybiskupa, ten tylko krzyk i groźby funkcjonariusza były niczym wobec tego co spotkało tegoż ksiedza. I nawet w takich okolicznościach nie był w stanie pójśc do zwierzchników i przyznać sie aby nie tylko oczyścic własne sumienie ale aby odebrać funkcjonariuszom tę moc , siłę diabelską, szantażu. Wobec takiego bohaterstwa, meczęnstwa ks. Popiełuszki pozostał nie zmieniny. Przecież to był ten moment, który winien nim wstrząsnąć.Przecież był to chyba znak od Boga. Zobaczcie co można zrobić z miłości dla mnie. Można przeciwstawić się złu nawet za cenę własnego życia.
    Przykład chyba nie tylko dla nas świeckich ale przede wszystkim dla duchownych.
  • @circ
    ale po co jakiś inny cytacik? Ten w zupełności wystarcza:
    "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem."

    Bezczelnością jest imputowanie dowolnemu arcybiskupowi, że jest niepoczytalny, bo nie odpowiada za własne słowa (i czyny). TW Grey oświadczył, że podpisał zobowiązanie do współpracy z wywiadem, i nic tego nie odkręci - choćbyś pękła ze złości. No chyba, że oznajmiając to - był niepoczytalny, ale w takim razie naturalnie również nie nadaje się na arcybiskupa warszawskiego.

    Jesteś bezczelnym wrogiem Kościoła i Polski. Ja natomiast jestem jedynie wrogiem "Kościoła szpiclów i tchórzy"

    kończąc dyskusję, polecam fragment wiersza:

    "niech nie opuszcza ciebie
    twoja siostra Pogarda
    dla szpiclów katów tchórzy – oni wygrają
    pójdą na twój pogrzeb i z ulgą
    rzucą grudę"
  • @wiktoria
    Zdumiewa mnie Pani. Łatwość z jaką Pani wystawia rachunki innym bliźnim jest zastanawiająca. Czy zapoznała się Pani z materiałami przeze mnie wskazanymi?

    Raz jeszcze podaję linki:
    http://ojczyznamojkraj.blog.onet.pl/Ksiadz-arcybiskup-Stanislaw-Wi,2,ID165120853,n

    http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/Czytaj-art-1635.html

    http://archiwum.naszdziennik.int.pl/informacje/Czytaj-art-1771.html

    Czy powyższe materiały (świadectwo życia) wskazują na donosiciela? Niech Pani logicznie pomyśli, a nie powiela kalki myślowe, umiejętnie wtłoczone w głowy wiernych przez SB.

    I niech Pani przypomni sobie dokument kościelny z 12 grudnia 2006 roku pt. „Cele i zasady pracy Kościelnej Komisji Historycznej”. W opracowaniu tym (pkt II.3) Komisja postanowiła, że przy moralnej ocenie współpracy z organami bezpieczeństwa PRL będą uwzględniane 4 następujące przesłanki:
    1) pisemna lub ustna deklaracja zgody na świadomą i tajną współpracę (np. ukrywaną przed przełożonym);
    2) aktywna współpraca osoby, która złożyła ww. deklarację;
    3) świadome wyrządzanie krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym;
    4) intencje działań.

    Czy arcybiskupowi udowodniono aktywną współpracę, świadome wyrządzanie krzywdy ludziom, złe intencje?

    Niech Pani przestanie biczować innych, którym do pięt nie dorasta i których wierna praca dla Kościoła i wybitne zasługi nie budzą wątpliwości.

    I niech Pani tak łatwo nie wysyła ludzi na śmierć. Proszę dysponować swoim życiem, jeśli łaska, moralistko.
  • @O.R.K.S.
    To co Pan pisze o arcybiskupie Wielgusie jest obrzydliwym pomówieniem. Szpicel? Tchórz? Pan w swoim sumieniu jest pewien swoich zarzutów? A może jednak uczciwy proces byłby potrzebny do takich wniosków, a nie insynuacje funkcjonariuszy?

    Łatwo człowieku kamienujesz. Brzydzę się Tobą.
  • @Rebeliantka
    "Jesteś bezczelnym wrogiem Kościoła i Polski. Ja natomiast jestem jedynie wrogiem "Kościoła szpiclów i tchórzy"

    Pojawia się tutaj Wielgus z imienia i nazwiska?

    To ty sobie dopowiedziałaś, o kogo konkretnie chodzi. Ale to twój problem, że tak łatwo dopowiedziałaś sobie, kto widziałabyś jako konkretnego adresata.

    Przykro mi, ale za głupia jesteś, by ze mną stanąć w polemiczne szranki, Rebeliantko.
  • @O.R.K.S.
    "za głupia jesteś"

    Ten akapit określa Twój poziom umysłowy i moralny. Szkoda dla Ciebie czasu. Niech ci Bóg wybaczy.
  • @Rebeliantka
    "Brzydzę się Tobą." - jest za to świetnym wskaźnikiem twego chrześcijaństwa. Niech Bóg ci wybaczy.
  • @O.R.K.S.
    Tak, brzydzę się Tobą. Jako chrześcijanin brzydzę się Twoimi wypowiedziami na temat Abp Wielgusa. Pomówieniami bez dowodów na temat aktywnej współpracy, świadomego wyrządzania krzywdy ludziom, złych intencji.

    Brzydzę się.
  • @Rebeliantka
    Widzisz, napisałaś, że brzydzisz się mną, bo kamienuję Wielgusa, nazywając go szpiclem i tchórzem.

    Oczywiście to były tylko twoje urojenia, sama sobie to dośpiewałaś na zasadzie: uderz w stół, a nożyce się odezwą.

    Ja tylko twierdzę, że Wielgus to agent SB (podpisał deklarację), który twierdzi, że nikomu nie zaszkodził. Myślę, że wszyscy możemy się pod tym podpisać. Taka jest Prawda.

    Potrafisz mnie pomówić o coś, czego nie zrobiłem ("Wielgus to szpicel", "Wielgus to tchórz" - nic z tego, ja tylko uważam, że Wielgus to agent SB)

    Dlatego nawzajem - Brzydzę się Tobą.
  • @O.R.K.S.
    Nie kłam.
  • Prymas Polski kard. Józef Glemp w homilii
    nawiązał do sprawy abpa Wielgusa. Dziś dokonał się nad abp Wielgusem sąd. Co to za sąd na podstawie świstków? Dokumantów 3 razy odbijanych? My nie chcemy takich sądów - powiedział kard. Glemp.
  • @Rebeliantka
    to ty bezczelnie kłamiesz, trollu

    kto pomawia agenta SB o aktywną współpracę? JA?!

    "Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta."

    Widzę, że Kościelna Komisja Historyczna nie zna się na przytaczanym przez was prawie, bo jakoś uznaje, że Wielgus współpracę podjął, czyli był aktywny (cokolwiek to oznacza)
  • @circ
    skąd Glemp wiedział, ile razy "świstki" były kserowane? był przy tym "kserowaniu"?
  • @O.R.K.S.
    I Pan chce oceniać Arcybiskupa? Z takim zasobem "argumentów"?

    Zgłosiłam nadużycie w związku ze stosowaniem przez Pana wyzwisk podczas dyskusji.
  • @Rebeliantka
    Nie wdając się w konkretną sprawę abp. Wielgusa, pozwolę sobie wyrazić zdumienie, że odwołujesz się wielokrotnie do argumentu o złych czy dobrych intencjach oraz, że nikomu świadomie nie wyrządził krzywdy.

    Osoba współpracująca z tajnymi służbami nie jest przecież informowana do czego uzyskane od niej informacje są potrzebne i jak będą wykorzystane.

    Pisze on tym sporo Andrzej Gwiazda.

    Wiadomość, że X zwykł jadać w czwartki kolację w jakiejś restauracji i dlatego później wychodzi z psem na spacer może być nic nieznacząca, a może być wykorzystana w celu przygotowania na X zamachu albo dokonania włamania do jego mieszkania.

    Informacja, że córka polityka Y uwielbia róże, a nie lubi tulipanów, może być wykorzystana przez jakiegoś "agenta Tomka" do skutecznego uwiedzenia i wejścia w krąg rodzinny polityka Y.

    Służby nie dzielą się swoimi planami ze swoimi TW i donosicielami. Ci ostatni nie mają zatem prawa twierdzić, że nikomu nie zaszkodzili.

    Jeśli SB przygotowywała zamach na jakiegoś księdza i wykorzystała do tego celu informacje od TW "Z", ale ostatecznie odstąpiła od planu zabicia księdza, to czy informacje TW "Z" komuś zaszkodziły czy nie?
  • @Traube
    Przytaczam kryteria moralnej oceny współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, stosowane przez Kościelną Komisję Historyczną. Komisja w każdym przypadku bada szkodliwość i intencje. Taka jest metodologia.

    Przytaczam oświadczenie ks. abpa Wielgusa nt. okoliczności "współpracy".

    Przytaczam in extenso sformułowanie Komisji Historycznej z dwudniowych badań dokumentów, iż na temat ewentualnej szkodliwości działań ks. Wielgusa istnieją wyłącznie opinie (!) funkcjonariuszy wywiadu PRL (!) odnoszące się do materiałów SB (!), które pośrednio (!) wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa mogła (!) wyrządzić szkody. Takie to było źródło - opinie funkcjonariuszy o opiniach innych funkcjonariuszy, że jakaś wypowiedź pośrednio mogła wyrządzić szkodę. Do tych "konkretów" odniósł się Abp. wskazując, że na przykład w ogóle nie rozmawiał z wywiadowcami, co łatwo zweryfikować, bo był w zupełnie innych miejscach, a oni pisali, że rozmawiał.

    Stoję na stanowisku, że polscy funkcjonariusze, to w większości kłamcy. Nawet do dzisiaj w policji, prokuraturze czy sadach, a więc nawet nie w służbach, kłamstwo jest wszechobecne.

    Z tego powodu nie da się mówić o "współpracy" w sposób teoretyczny. To musi być konkret. Jestem przekonana, że im ktoś był bardziej niezależny i niewygodny dla władzy, tym bardziej komuchy miały interes i mają do dzisiaj, by mu dorabiać rozmaite gęby.

    Dzisiaj robi się to głównie przy pomocy Policji i prokuratury oskarżając o chuligaństwo bądź nadużycia finansowe (przypadki Brauna, Słomki, Szeremietiewa i tysiące innych), kiedyś przy pomocy wywiadu i SB.

    Moim zdaniem, nie można bezmyślnie "kupować" każdej informacji wyprodukowanej przez służby, szczególnie jeśli jest ona w jaskrawej opozycji do całego życia pomawianego człowieka. Te info trzeba weryfikować.

    To tyle.
  • @Rebeliantka
    Każdy ksiądz miał w PRL swojego zwierzchnika. Proboszcza, przełożonego w zgromadzeniu zakonnym, biskupa czy kardynała. I każdy ksiądz mógł, po wymuszonym kontakcie z SB zgłosić się do owego zwierzchnika w celu poinformowania go o tym fakcie i uzyskania rady odnośnie dalszego postępowania.

    Każdy duchowny mógł też, po roku 1989, opowiedzieć swoim przełożonym o swoich kontaktach z bezpieką i wyjaśnić ich charakter.

    Nie wiem, czy młody ksiądz, a potem biskup, Wielgus tak postąpił.

    Jeśli tak, to nawet z dwudziestu tomów akt mógłby się dziś bez trudu wytłumaczyć.

    Jeśli nie, pozostaje pytanie dlaczego się tak nie zachował.
  • @Traube
    W tej sprawie prawie nic nie wiemy. Kościół uznał, że dla dobra "spokojnej pracy duszpasterskiej Koscioła w Polsce" lepiej będzie przyjąć rezygnację Abpa Wielgusa.

    „Kościół w Polsce potrzebuje dzisiaj pokornego spojrzenia w prawdzie na swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Abp Wielgus dobrowolnie złożył rezygnację z powierzonego mu urzędu ze względu na poważne oskarżenia wysuwane pod jego adresem. Za tę decyzję o rezygnacji, będącą świadectwem troski o dobro Kościoła, należą się słowa uznania. Także decyzja Ojca Świętego Benedykta XVI o przyjęciu tej rezygnacji była wyrazem zatroskania o spokojną pracę duszpasterską Kościoła w Polsce” (oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 7.01.2007, podpisane przez abp J. Michalika, abp S. Gądeckiego i bpa P. Liberę).
  • @Traube
    Jeszcze parę cytatów:

    "W tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu.

    Jako Rektor Uniwersytetu w Lublinie i jako Biskup Płocka, Ekscelencja dał dowód wielkiej pobożności i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła".
    /Benedykt XVI w liście do abp. Wielgusa, 12 lutego 2007/

    "Arcybiskup Stanisław Wielgus jest intelektualistą mającym olbrzymi autorytet moralny. Jego prace są przykładem autentycznego humanizmu, który nakazuje splatać głęboką wiedzę z autentyczną mądrością. Nic więc dziwnego, że są przesycone nietuzinkowym moralizmem, zwłaszcza gdy broni absolutnego charakteru norm moralnych i przestrzega przed relatywizmem moralnym".
    /ks. prof. Stanisław Janeczek, 4 kwietnia 2008–laudacja ku czci abp. Wielgusa po wręczeniu mu Nagrody im. Ks. Idziego Radziszewskiego/

    "Patrząc na te wydarzenia, trzeba też spojrzeć, z jaką wielką godnością zniósł ks. abp Stanisław tę wielką próbę, tę wielką godzinę. Muszę powiedzieć, że to jest też szkoła, którą wyniósł z Kościoła. Myślę, iż kiedyś może przyjdzie moment, że to do końca będzie... ale ta moc cierpliwości, godności, to, jak ten człowiek się teraz zachowuje, pokazuje, kim on jest. Że to jest człowiek wielki".
    /abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – wywiad z dnia 17 marca 2009/.
  • @Rebeliantka
    ""Patrząc na te wydarzenia, trzeba też spojrzeć, z jaką wielką godnością zniósł ks. abp Stanisław tę wielką próbę"

    tak, rzecz gustu, ciekawe jak ocenilibyśmy godność Judasza, gdyby pobiegł do największej gazety, powszechnie znanej z zaprzaństwa i relatywizmu moralnego i stwierdził: "Może kogoś tam ucałowałem na powitanie, ale przecież nikomu nie mogłem takim zachowaniem zaszkodzić. Jeśli ktoś uważa inaczej, to musi mi to udowodnić."

    nie można zapominać, że nie byłoby całej tej niesławnej "próby", gdyby wcześniej z godnością zniósł inną próbę:

    "Najgorszy był mój wyjazd do Monachium w r. 1978. Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem. Była to moja chwila słabości."
    http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=200715_2

    A potem zatajanie tych faktów przed Papieżem... Ech, szkoda słów... Całe szczęście, że Papież jest konserwatystą, i nie uświęca Celu środkami.

    Kończąc:
    Jak często powtarza felietonista Radia Maryja:

    NIC TAK NIE GORSZY JAK PRAWDA.

    A teraz masz pole do popisu, by tą niezwykle trafną maksymę kolejny raz własnymi wypocinami udowadniać.
  • @O.R.K.S.
    Nie pisałam do Pana. Proszę się zwracać do ludzi na swoim poziomie, tej sb-ecji od pomówień. I redaktorów z GW, którym najwyraźniej Pan wierzy.
  • @Rebeliantka
    Wierzę w żelazną logikę.
    Żelazna logika dowodzi, że Wielgus zataił niewygodne aspekty swojego życiorysu przed Papieżem. Bo gdyby ich nie zataił -> Benedykt XVI nie byłby niemile zaskoczony -> a wtedy ingres zakończyłby się ze skutkiem pozytywnym.

    Łazarz ma absolutną rację mówiąc, że jeśli Wielgus nie został arcybiskupem przez głupotę - to głównie przez WŁASNĄ...
  • @O.R.K.S.
    Przykro mi. Ale oficjalne wypowiedzi ludzi Kościoła wskazują na inne wyjaśnienie przebiegu wydarzeń.

    Oskarżenia wysunięto 19 grudnia (Gazeta Polska zapowiedziała publikację dokumentów SB), aby nie było czasu na przeprowadzenie ich weryfikacji przed ingresem zapowiedzianym na 7 stycznia.

    Komisja Historyczna pracowała 2 dni (3-4 stycznia 2007) na prośbę Abpa Wielgusa.

    Komunikat Komisji z dwudniowych badań dokumentów SB podawał, iż na temat szkodliwości działań ks. Wielgusa istnieją wyłącznie opinie (!) funkcjonariuszy wywiadu PRL (!) odnoszące się do materiałów SB (!), które pośrednio (!) wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa mogła (!) wyrządzić szkody. Powtórzę, to źródło było całkowicie niewiarygodne - opinie funkcjonariuszy o opiniach innych funkcjonariuszy, że jakaś wypowiedź pośrednio rzekomo mogła wyrządzić szkodę. Powtórzę, ze do tych "konkretów" odniósł się Abp. zaprzeczając im i wskazując m.in. takie "kwiatki", jak na przykład, że we wskazanych terminach w ogóle nie rozmawiał z wywiadowcami, co łatwo było zweryfikować, bo był w zupełnie innych miejscach, a oni pisali, że rozmawiał.
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105130927111

    Zdumiewają mnie ludzie, którzy wierzą pomówieniom sb-cji, a nie wierzą arcybiskupowi, który całym swoim życiem potwierdził wierność Kościołowi, Bogu i Ojczyźnie.

    Jak łatwo jest esbekom w naszym kraju opluć najgodniejszych ludzi. Wystarczy, żeby jakiś funkcjonariusz coś napisał. Naprawdę zadziwia mnie ta naiwność. Zero wnikliwości i solidarności. Sb-ek rzuca kamieniem i pseudointeligencja mu sekunduje. Nie są istotne świadectwa Papieża, solidaryzującego się z abpem Wielgusem do dzisiaj, Abp. Michalika, większości innych biskupów, Senatu KUL-u, Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, Kurii Płockiej i dziesiątków osób i instytucji. Liczy się, co napisał Sb-ek, a Gazeta Polska wyciągnęła (bez weryfikacji procesowej) 2 tygodnie przed ingresem.

    Ingres odwołano, zgodnie z oświadczeniem Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 7.01.2007, podpisanym przez abp J. Michalika, abp S. Gądeckiego i bpa P. Liberę, dla dobra "spokojnej pracy duszpasterskiej Kościoła w Polsce".

    Nie było szansy na weryfikację w krótkim terminie oskarżeń sb-ecji, kolportowanych przez Gazetę Polską, więc dla dobra autorytetu Kościoła Abp Wielgus ustąpił.

    Papież do dzisiaj solidaryzuje się z Wielgusem. Dał temu wyraz już w oficjalnym liście w miesiąc po niedoszłym ingresie potwierdzając zaufanie do Wielgusa i towarzysząc mu w cierpieniu.
  • @Rebeliantka
    "Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta."
    http://www.kosciol.pl/article.php?story=20070105115326260

    Mam to napisać drukowanymi? Ta sama Komisja Historyczna wyprodukowała komunikat, że ISTNIEJĄ LICZNE, ISTOTNE DOKUMENTY.

    Więc może nie kłam, że: "istnieją WYŁĄCZNIE opinie funkcjonariuszy wywiadu PRL", bo kłamstwo powtórzone tysiąc razy wcale nie staje się Prawdą, jak twierdził twój mentalny guru.

    Komisja Historyczna sama sobie przeczyłaby? Niechybnie jakiś żydowski spisek musiał się zawiązać w tej komisji...


    Znowu coś przeinaczasz. Ludzie, wierzą arcybiskupowi, gdy oznajmia: "Miałem wówczas spotkanie z bardzo brutalnym funkcjonariuszem wywiadu, który wrzaskiem i groźbami, że mnie zniszczy, skłonił mnie do podpisania deklaracji współpracy z wywiadem."

    Przynajmniej ja - wierzę.
  • @O.R.K.S.
    To podstawy prawa.

    Dokument podpisany w warunkach groźby jest nieważnym oświadczeniem woli.

    Art. 82 kodeksu cywilnego stanowi:
    [Brak świadomości lub swobody] Nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę,
    która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne
    powzięcie decyzji i wyrażenie woli.

    Proszę porównać z regulacjami w ustawie lustracyjnej, które stanowią tak samo.

    Komisja Historyczna badała wyłącznie dokumenty esbeckie, które co do zasady są dla mnie niewiarygodne. Nie miała czasu ich w żaden sposób weryfikować. Przyjęła oświadczenie arcybiskupa, który zaprzeczył oskarżeniom. Proszę przeczytać całe oświadczenie Arcybiskupa i skonsultować je z prawnikiem.

    Wartość esbeckich oświadczeń należałoby zweryfikować procesowo. Można to zrobić tylko podczas rozprawy.

    Arcybiskup nie miał szans na obronę procesową przed ingresem.

    Masoneria zaatakowała go perfidnie.
  • @Rebeliantka
    No nareszcie! :))

    Tyle na to czekałem, aż wreszcie padł ten argument:
    "Dokument podpisany w warunkach groźby jest nieważnym oświadczeniem woli."

    Oczywiście, to prawda. Ale teraz dla odmiany ja będę się domagał, by każdy przypadek dokładnie rozpatrywać. Otóż Wielgus nie oświadczył bynajmniej, że SBek przyłożył mu pistolet do skroni. Zaczął krzyczeć: "Zniszczę Cię!" i tylko tyle w zupełności na Wielgusa wystarczyło. Może szkoda było tak dobrze zapowiadającej się kariery? Nie wiadomo. Ale byli też księża nie mniej zdolni, którzy nie mieli takiej chwili słabości, i w rezultacie na skutek intryg SBeckich w hierarchii pięli się tacy jak Wielgus, a wegetowali ci drudzy. I na to są dowody, że tak właśnie się to toczyło. Zresztą, widać to najlepiej po tych kolejnych skandalach lustracyjnych na najwyższych szczeblach hierarchii kościelnej.

    Ja ten argument oczywiście przyjmuję. Przyjmuję pokrzykiwania SBeka jako okoliczność łagodzącą.

    Ale to właśnie koronny dowód, że dobrze się stało, iż Wielgus nie został arcybiskupem warszawskim.

    Bo gdyby nim został, to całkiem możliwe, że któregoś pięknego dnia Aaron Szechter, który przecież buszował po archiwach to wie, co i jak - przyszedłby do arcybiskupa Wielgusa, walnął pięścią w stół, nakrzyczał na Wielgusa, że go ZNISZCZY (nie raz tak mówił w twarz swoim wrogom) - i Wielgus tańczyłby, jakby mu żydokomuna zagrała.

    Na szczęście uniknęliśmy tego ryzyka.

    Poszukajcie sobie lepszego kandydata na metropolitę. Bo racja, Dziwisz, Nycz jacy są - każdy widzi. Poszukajcie kandytata niezłomnego. By można było pójść za nim w ogień - jak poszłoby się za księdzem Popiełuszko...
  • @O.R.K.S.
    Jasne Panie Towarzyszu, Pańskie intencje są teraz całkowicie jasne. Tylko wróg Kościoła może się cieszyć, że wyeliminowano Arcybiskupa Wielgusa.

    Ku chwale Wyborczej, Polskiej, etc. Ale Kościół będzie trwał i nie zniszczycie go. Przy pomocy żadnych intryg. Bo po naszej stronie jest Bóg.

    Żegnam.
  • @Rebeliantka
    "Jasne Panie Towarzyszu, Pańskie intencje są teraz całkowicie jasne. Tylko wróg Kościoła może się cieszyć, że wyeliminowano Arcybiskupa Wielgusa.

    Ku chwale Wyborczej, Polskiej, etc. Ale Kościół będzie trwał i nie zniszczycie go. Przy pomocy żadnych intryg. Bo po naszej stronie jest Bóg."


    Tylko wróg Kościoła może się smucić, że arcybiskupem nie został człowiek, który daje się zastraszyć głupim "Zniszczę Cię!"

    Reasumując - twoje projekcje nadają się do leczenia, Rebeliantko.
  • @O.R.K.S.
    Nie dyskutuję z wrogami Kościoła. Ani z jego fałszywymi przyjaciółmi. Nie Pan będzie sądził Kościół ani jego hierarchów. Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, wspólnotą wiernych, rządzącą się prawami sprawiedliwości i miłości. Nic Panu do tego, kogo wspólnota Świętego Kościoła Katolickiego powołuje na swoje stanowiska, ani co i dlaczego wybacza swoim wybitnym i miłującym Boga i Kościół hierarchom.

    Proszę wrócić do swoich zajęć w intryganckich gazetach.
  • @Rebeliantka
    Ja nie sądzę. Ja podaję suche fakty i to za Kościelną Komisją Historyczną.

    Naprawdę nie moja wina, że w kwestii Wielgusa ta opisywana przez Komisję rzeczywistość po prostu skrzeczy.

    Wybitni to ci, którzy nie mieli "chwili słabości".
  • @O.R.K.S.
    Dość już tych tandetnych manipulacji.

    Fakty są takie;

    1. w 78 roku ks. Wielgus podpisał nieważne oświadczenie o współpracy; oświadczenie zostało podpisane pod wpływem gróźb, więc na mocy art. 82 kc - jako podpisane przez osobę znajdującą się w stanie wyłączającym swobodne powzięcie decyzji i swobodne wyrażenie woli - jest bezspornie nieważne.

    2. nie ma żadnych dowodów - poza niewiarygodnymi zapisami sb-ków - że ks. Wielgus z nimi współpracował,

    3. nie ma dowodów, że ks. Wielgus wyrządził komukolwiek jakąkolwiek szkodę, nadto oskarżenia funkcjonariuszy są ogólne, niekonkretne, są tylko opiniami funkcjonariuszy wywiadu PRL, którzy odnoszą się do jakichś "pośrednich materiałów SB";

    4. w materiałach tych znajduje zresztą się podsumowujące stwierdzenie funkcjonariusza wywiadu: "oceniając całokształt sprawy uważam, że „Grey” nie spełnił zadań, które przyjął do wykonania przed wyjazdem za granicę, zachował bierność: brak naprowadzeń, zupełna pasywność na odcinku nawiązywania znajomości z ludźmi wchodzącymi w zakres naszego zainteresowania, zignorował zadanie dot. rozpracowania ukraińskich ośrodków nacjonalistycznych w Monachium itd.”

    5. abp Wielgus nie mógł przed ingresem w sposób procesowy udowodnić, że oskarżenia es-ków wobec niego są całkowicie gołosłowne, gdyż nie było na to czasu,

    6. przyczyną dla której nie była możliwa procesowa weryfikacja treści dokumentów sporządzanych przez sb-ków, było to, że Gazeta Polska zapowiedziała swoje rewelacje 10 grudnia, a ingres był zaplanowany na 7 stycznia; abp Wielgus nie miał więc żadnych szans na obronę swojego dobrego imienia,

    7. w obronie abpa Wielgusa stanęły murem struktury kościelne, wystawiając mu najwyższe rekomendacje jako wybitnemu i zasłużonemu biskupowi, duszpasterzowi, rektorowi KUL-u, znakomitemu uczonemu, niezwykle prawemu człowiekowi, w stosunku do którego nikt nie zgłaszał najmniejszych zastrzeżeń,

    8/ abp Wielgus stał się ofiarą podłej intrygi sił wtrącających się do wewnętrznych spraw Kościoła Katolickiego przy wykorzystaniu nieweryfikowanych esbeckich papierów,

    9/ Abp Wielgus, chroniąc autorytet Kościoła Katolickiego i "dobro spokojnej pracy duszpasterskiej Kościoła" złożył rezygnację z funkcji przed ingresem; zapobiegł w ten sposób dalszym atakom na Kościół w Polsce i intrygom skierowanym przeciwko Kościołowi,

    10/ wbrew nikczemnym pomówieniom medialnych funkcjonariuszy abp Wielgus cieszy się nadal, może nawet jeszcze większym niż przed odwołanym ingresem, szacunkiem i zaufaniem Papieża, Episkopatu w Polsce oraz innych struktur Kościoła.

    Takie są fakty. Reszta to zniesławianie i radość wrogów Kościoła, że udało się w sposób zorganizowany wykluczyć z posługi w Warszawie wybitnego biskupa. Radość do czasu. Kościół zawsze zwycięża. Króluj nam Chryste!
  • Poprawka
    w punkcie 6. powinno być 19 grudnia, a nie 10 grudnia

    Czyli:
    6. przyczyną dla której nie była możliwa procesowa weryfikacja treści dokumentów sporządzanych przez sb-ków, było to, że Gazeta Polska zapowiedziała swoje rewelacje 19 grudnia, a ingres był zaplanowany na 7 stycznia; abp Wielgus nie miał więc żadnych szans na obronę swojego dobrego imienia,
  • @Rebeliantka
    Ad 1.
    http://pag.nowyekran.pl/post/5216,dwie-polski-sprawa-biskupa-wielgusa#comment_32629

    Ad 2.
    http://pag.nowyekran.pl/post/5216,dwie-polski-sprawa-biskupa-wielgusa#comment_32567

    Ad 3.
    Casus Clintona: Palił, ale się nie zaciągał.
    Można w to wierzyć, ale trzeba być mocno naiwnym - po tym, jak Wielgus poleciał Żydokomunie płakać w rękaw, że mu się "krzywda dzieje"

    Ad 4.
    Jedna osoba pod kilkoma pseudonimami to żadna nowina dla SB. Mówi ci coś TW Adam albo "Adam Wysocki"? Dziękuję.

    Ad. 5. Gdyby nie miał "chwili słabości" - nie musiałby tego robić

    Ad. 6.
    Patrz Ad. 5.

    Ad. 7.
    Pamiętam, pamiętam - najbardziej wiarygodne świadectwo wystawił mu Życiński vel TW Filozof.

    Ad. 8.
    To twoja opinia. Patrząc na powyższe - bardzo słabo osadzona w realiach.

    Ad. 9.
    Wielgus dostał z Watykanu propozycję nie do odrzucenia. Jak wiadomo, Papież nie był zaskoczony i rozczarowany jego "rezygnacją".

    Ad. 10.
    Tak, z pewnością...
    "Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego."

    Takie są fakty.
  • @O.R.K.S.
    Cóż, proszę sobie odrąbać rękę lub nogę.

    Przeczytałam te esbeckie akta, badane w dniach 3-4 stycznia przez Kościelną Komisję Historyczną i teza o współpracy Wielgusa ze służbami bezpieczeństwa PRL na podstawie zawartości tych akt nie jest uprawomocniona. To jest wyłącznie esbeckie prymitywne pomówienie. Moim zdaniem z tych akt wynika wyłącznie to, że esbecja wielokrotnie nachodziła Wielgusa oraz wykorzystywała fakt, że ubiegał się o paszport i próbowała go wciągać do swojej brudnej roboty.

    Arcybiskup odniósł się do zawartości tych esbeckich akt w oświadczeniu z dnia 5 stycznia 2007 r.

    Wierzę Wielgusowi, a nie esbekom.

    Pomówienia esbeckie należałoby zweryfikować procesowo.

    Takiej szansy nie miał abp Wielgus przed ingresem. Potem Sąd zwlekał z rozprawą lustracyjną, o którą abp wniósł. Rodziło to podejrzenia, że proces może być nieobiektywny. Z powodu choroby arcybiskup ostatecznie - po wielu miesiącach zwlekania przez Sąd z rozpoczęciem procesu - wycofał swój wniosek o przeprowadzenie sądowego postępowania lustracyjnego.

    W tym stanie rzeczy twierdzenie, że Wielgus współpracował z SB i wyrządził szkody komukolwiek, w tym Kościołowi (w rozumieniu szerokim lub wąskim) jest nieuprawnione. Chyba, że odstępujemy od cywilizowanych zasad, że naruszenie prawa lub dobrych obyczajów trzeba komuś udowodnić.

    Chyba, że twierdzimy, że nie ma znaczenia, czy ktoś był sprawcą zła, czy ofiarą.

    Sądzę, że arcybiskup, który swoim życiem dowiódł, że był gorliwym kapłanem, znakomitym duszpasterzem, patriotą, rzetelnym i wybitnym uczonym, zasłużonym rektorem KUL, itd, etc., powinien mieć prawo do obrony przed esbeckimi pomówieniami.

    Tego prawa Ojczyzna zarówno przed ingresem, jak i później, go pozbawiła.

    To wstyd dla środowisk patriotycznych w Polsce.

    Ci, którzy siedzieli w więzieniach po to, aby Polska była wolna, siedzieli tam na darmo, skoro można było bez procesu zlinczować Wielgusa.

    Czy Wielgus był godny funkcji arcybiskupa warszawskiego? Chrystus uczynił Św. Piotra swoim następcą na ziemi, mimo że ten też zawiódł w krytycznej chwili, wyparł się go ze zwyczajnego ludzkiego strachu, choć Jezusa nad życie miłował, co potem wielokrotnie udowodnił.

    Tyle z mojej strony w tej sprawie.

    Ale Pan woli skazywać bez dowodów, bo sbek powiedział, ze arcybiskup współpracował.

    Proszę sobie wyrwać język, aby nie grzeszył Pan nieweryfikowanymi oskarżeniami lub odrąbać obie ręce, aby nie mógł Pan takich rzeczy pisać.
  • @Rebeliantka
    Św Piotr poszedł w zaparte jak Wielgus, ale potem jednak zapłakał i zmienił się diametralnie.

    Natomiast Wielgus też zapłakał, ale w ekskluzywnym wywiadzie na szpaltach Ketman Press. Zapłakał żydokomunie w rękaw, że "nikomu nie zaszkodził", a "jak ktoś uważa inaczej, to musi to udowodnić".

    Ciekawe, czy nie samemu Maleszce zapłakał w rękaw (jeśli ten jeszcze wtedy pracował w GWnianej)

    I tu przede wszystkim chodzi o to ZGORSZENIE, które spowodował Wielgus w 2007 roku, z własnej ciężkiej głupoty.

    Skoro tak, to pięknym za nadobne:
    Gdybyś widziała belkę we własnym oku, to teraz do spółki z TW Adamem jeździlibyście na wózkach inwalidzkich...

    Żegnam ozięble
  • @O.R.K.S.
    Szanowny Panie,

    ja należę - jak widzę - do innej cywilizacji, niż Pan.

    W mojej najpierw należy ustalić fakty, a dopiero potem je ocenić i wydać wyrok.

    W sprawie księdza arcybiskupa Wielgusa nie ustalono faktów zgodnie z regułami procesowymi.

    W aktach - teczce pod tytułem „Karta kieszeniowa ‘Jacket’ nr 7207” (dokumenty zostały wytworzone przez Wydział VIII (XI) Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) nie ma żadnych konkretów, które pozwalałyby ustalić kto jest pokrzywdzony. Bez pokrzywdzenia nie ma donoszenia, bo niby na kogo donosił? To jest oczywiste w cywilizacji łacińskiej.

    W aktach są pomówienia sb-ecji na wysokim stopniu ogólności, pochodzące z drugiej ręki, bez żadnej wartości procesowej.

    W związku z tym nie widzę podstaw do potępiania ks. Wielgusa, co Pan z niezwykłą pasją czyni. W tych aktach ja natomiast widzę coś innego. Widzę ofiarę - młodego księdza Wielgusa, namierzonego z powodu odważnych kazań, które wygłaszał, ustawicznie nachodzonego, w tym w jego własnym mieszkaniu, nagabywanego, zarzucanego propozycjami współpracy, których on moim zdaniem wysłuchiwał, ale nie podejmował. Tylko tyle wynika z akt.

    Ks. Abp przedstawił okoliczności i sposoby, w jaki go nagabywano.

    Wszystko inne, co Pan pisze na ten temat, nie ma oparcia w stanie faktycznym. To są wyłącznie Pańskie spekulacje i nieuprawnione oceny.

    Do wywiadu w GW nie mogę się odnieść, bo go nie znam, nadto nie wiem, czy był autoryzowany.

    W związku z tym pozostanę przy swoim stanowisku. Będę też protestować w związku z linczami na Wielgusie. Nie ma podstaw w istniejącym stanie faktycznym do traktowania ks. abpa jako agenta współpracującego ze służbami bezpieczeństwa PRL, ani też do twierdzenia, ze dopuścił się on zgorszenia.
  • @Rebeliantka
    "W mojej najpierw należy ustalić fakty, a dopiero potem je ocenić i wydać wyrok"

    Faktem jest, że Wielgus - rzekomo jedynie pomówiony (!) - pobiegł do GWnianej i udzielił ekskluzywnego wywiadu Żydokomunie. Obszernego, autoryzowanego wywiadu - nie jakiegoś tam dwuzdaniowego komentarza.

    Wywiadu o żenującym poziomie moralnym - czyli pasującego jak ulał do organu Michnika.

    To jest to zgorszenie jakiego dopuścił się Wielgus. Pamiętam to doskonale, bo tak się akurat składa, że na gorąco po tym wywiadzie wymieniłem parę cierpkich zdań na ten temat z proboszczem mojej ówczesnej parafii.

    Proszę wreszcie przyjąć do wiadomości, że taki fakt miał miejsce. Proszę poszukać w Internecie lub zapłacić Michnikoidom za dostęp do archiwów.

    sytuacja gdy Judasz (to będzie trudne, ale załóżmy, że jeszcze nie wiemy czy Judasz zdradził i nie chcemy ferować wyroków - po to, by było tak, jak wtedy z Wielgusem) - biegnie do największej gazety, powszechnie znanej z zaprzaństwa i relatywizmu moralnego i stwierdził: "Może kogoś tam ucałowałem na powitanie, ale przecież nikomu nie mogłem takim zachowaniem zaszkodzić. Jeśli ktoś uważa inaczej, to musi mi to udowodnić."


    Mam pełne prawo takie zachowanie oceniać jako ekstremalnie naganne i gorszące, i w nosie mam, czy dotyczy to bliżej nieznanego kapłana w Pacanowie, czy biskupa takiego czy innego.
  • @O.R.K.S.
    Nie znam tego wywiadu, nie wiem, czy był autoryzowany, nie wiem, czy Abp "pobiegł do GW-ej", czy z tej gazety przyszli do niego. I nie będę się tym zajmować, bo wywiady Gazety są często zmanipulowane, a ksiądz Abp być może popełnił błąd rozmawiając z nimi.

    Istotne jest dla mnie i akurat to jest bezsporne, że pomawianemu przez esbecję Abpowi Wielgusowi nie zapewniono łacińskich gwarancji procesowych. Nikt nie zweryfikował pomówień esbecji. To jest clou sprawy. I to jest wielka krzywda Arcybiskupa.

    Z tego powodu stoję po jego stronie. Nie życzę sobie linczów w Polsce. Tutaj jest - jeszcze ciągle - katolicki kraj. Mam nadzieję, że totalitarne praktyki nie będą cieszyły się w Polsce atencją. Mimo cwaniactwa esbecji i naiwności części inteligencji, która na hasło "agent" natychmiast leci z kamieniami, zamiast w pierwszej kolejności zapytać: "jakie dowody, proszę"?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930