Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
32 posty 62 komentarze

kamień w bucie

Uparty - Jestem Chrześcijaninem, Polakiem i nie wstydzę się, ani Ewangelii, ani mego narodu, ani mojej tradycji.

Moje komentarze

  • Na szczęscie
    robią to Niemcy i Francuzi. Niemcy mają już duża wprawę w niszczeniu w znaczeniu politycznym wszystkiego do czego się dotknął a sądząc po stanie w jakim Francuzi zostawili swoje kolonie to i im "niczego nie brakuje".
    Tak więc nadciąga wielka katastrofa.
    Ale jest jeden z tego wniosek- władzy ma się tyle ile własnych pieniędzy. Czyli niezależność finansowa i posiadanie nadwyżki finansowej w budżecie państwa, samorządu i rodziny jest warunkiem suwerenności i swobody decyzyjne, która można przekształcić w wolność polityczną.
    Czyli naczelnym zadaniem rządu jest zapewnienie w pierwszej kolejności suwerenności finansowej poszczególnych rodzin, w dalszej samorządów by w oparciu o nie mogła funkcjonować suwerenna władza państwowa. Należy więc odwrócić zależności polityczne i prawne pod rygorem zniszczenia najpierw państwa, później samorządu i w dalszej kolejności substancji narodowej.
    Kto to wytłumaczy naszym rodakom? Kto wytłumaczy, że urzędnik nie pracuje a służy, ze wszyscy co biorą pieniądze ze sfery budżetowej nie zarabiają a biorą odszkodowania za nie zajmowanie swoimi interesami, ze każde zajęcie się swoim interesem jest korupcją?
    Nie wiem kto to zrobi i kiedy.
    Jeśłi się tego nie zrobi to przyszłość jest niewesoła.
    Europejskie kuriozum instytucjonalne – pakt fiskalny
  • Uznanie równości ludzi jest fundamentem chrześcijaństwa ale równości
    względnej, wg konkretnej miary. Równość wobec wybranej miary jest postulatem moralnym a nie stanem faktycznym.
    Nasza kultura, zachodnio europejska, na terenach na których jeszcze dominuje zakłada równość ludzi wobec prawdy. Każdy, kto mówi prawdę, bez względu na jego pozycje społeczną ma bardziej racje od tego kto kłamie.
    Poza tym, co dla mnie jest bardzo ważne, warunkiem rozwoju gospodarczego szybszego od postępującej z czasem dekapitalizacji mienia i instytucji jest uznanie równości ludzi co do godności z zwłaszcza równości kobiet i mężczyzny. Chodzi o to, że skoro kobieta i mężczyzna są sobie równi co do godności to ja jest równy co do godności tej pani, którą straż miejska zabrała do izby wytrzeźwień bo ona jest kobieta a ja mężczyzną. Jeśli tak to jej partner życiowy zabrany w to samo miejsce trochę wcześniej też jest mi równy.
    Dlaczego to takie ważne, bo z tego wynika, iz z posiadanej godności wszystkim należy się tyle samo dóbr i usług wymienialnych. Godność więc nie może być podstawą do różnicowania świadczeń finansowych! Ponieważ ludzie chcą się wyróżniać to, gdy przyjmiemy to założenie równości, pozostaje im jedyna droga - muszą zrobić "coś" użytecznego społecznie np zrobić na drutach skarpetki przecudnej urody, albo choćby znaleźć rzadki kwiatek. Czasem oczywiście takim czymś pożytecznym jest telefon komórkowy lub rzeźba. Oczywiście nie ma gwarancji, że samo uznanie równości ludzi co do godności od razu przyniesie takie rezultaty, ale jeśli będzie możliwe osiągnięcie dochodu przez wywyższenie się nad innych, to na pewno nic takiego nie powstanie, bo nikt nie będzie marnował swojej energii na robienie czegoś , co nie przynosi mu dochodu. Dlatego nie np w Polsce nowych fajnych książek, piosenek czy butów. Tak więc na kwestię równości ludzi nie równego wzrostu należy patrzeć trochę inaczej.
    Metoda Pol Pota
  • @circ
    Więc na początek rozmowa Nikodemem- trzeba się człowiekowi ponownie narodzić by wejść do Królestwa Niebieskiego, czyli przykład z rozwojem osobniczym dziecka nie jest dokładnie odpowiedni to Królestwa Bożego.

    Nauczycielu, przyszła twoja Matka i bracia ... , A któż to taki.... . Ten dialog to potwierdza.

    Nowy Testament jest wypełnieniem Starego, ale nie jak wypełnia się on jak wanna wodą tylko jak dziecko wypełnia kolorem rysunek konturowy malując tym samym zupełnie inny obraz a jednak ze starego i stary na zawsze w tym nowym pozostaje.

    Ludzkość nie robi kariery, nie przeskakuje ze szczebla na szczebel.

    Jeśli nawet chcesz patrzeć na to wszystko historycznie, to za czasów Chrystusa, jak to zauważył Jan Chrzciciel, została przyłożona siekiera do "plemienia żmijowego" i dzieci Abrahama zostały wzbudzone z tych kamieni.

    Jak to się ma do twierdzenia, że obecni Żydzi nie pochodzą etnicznie od Izraela, że są plemieniem semickim ale innym, tego nie wiem, ale twierdzenie nie jest to sprzeczne z proroctwem Jana Chrzciciela choć oczywiście nie wiem, czy jest prawdziwe.

    Kim więc jesteśmy my chrześcijanie - czy przez narodziny z wody i ducha stajemy się dziećmi Abrahama? W tym kierunku szły intuicje Pascala, ale nigdy tego nie tego nie sformułował i dosadnie nie wypowiedział.

    Prawdę powiedziawszy nigdy nie zastawiałem się czy mam wieść w czymkolwiek prym, czy też nie. Natomiast moim Panem jest Chrystus i idę tam gdzie On chce i nie badam, czy to początek, czy koniec peletonu.

    Co do państwa. Jeden z aspektów koronacji Matki Bożej na Królowa Polski jest również w tym, że Ona na naszą prośbę zajmuje Tron Królowej Polski na stałe, więc nie ma na nim miejsca na żadnego innego władcę. I rzeczywiście od czasu Koronacji Matki Boskiej władza królewska w Polsce uległa dość szybkiej atrofii, ale państwo nie przestało istnieć, a co będzie dalej .... zobaczymy.

    Twoje pytania są bardzo podobne do pytania apostołów, czy Chrystus odbuduje królestwo Izraela. Odpowiedź jest brutalna- nie wasza to sprawa wy macie głosić Słowo Boże.
    Technicznie możesz mieć rację, bo rzeczywiście jeśli będziemy robić swoje nie oglądając się na innych, a to co zrobimy będzie dobre, to rzeczywiście inni zapewne pójdą naszym tropem, ale co nam do tego, kto idzie za nami lub obok nas?
    Jak to było z wolnością liberalną od samych początków.
  • @circ
    Dziękuje za pouczenie, ale mimo wszystko uważam, że wygłaszasz w znacznej mierze poglądy ludzi opisujących wiarę niejako z zewnątrz. To nie jest tak, że dwa porządki w życiu człowieka, to Nowy i Stary Testament.
    Dwa porządki to fundament Starego Testamentu. Począwszy od bezwzględnego zakazu promocji "prywatnego" obrazu Boga zawartego w dwóch dyspozycja "Nie będziesz miał cudzych Bogów przede Mną i drugie "Nie będziesz wzywać imienia Mego do rzeczy czczych".
    Natomiast Nowy Testament scala te dwa porządki a nie wprowadza podział. Chrystus jest między nami, jeśli jesteśmy przynajmniej we dwóch razem, poza tym co znaczy stwierdzenie, że Królestwo Boże "....a nawet już jest".
    Otóż jeżeli dla mnie najważniejsza jest relacja z Bogiem i Jego miłość do mnie drugie przykazanie miłości nakazuje mi przeniesienie tej relacji na drugiego człowieka. Chodzi o to, ze w wtedy w kontaktach ze mną tren drugi człowiek będzie niejako w pośrednim, ale zawsze kontakcie z miłosierdziem pochodnym od Miłosierdzia Bożego. W ten sposób między nami powstaje Królestwo Boże.
    Podstawą jest miłosierdzie a ono zakłada brak oczekiwań wzajemnych. "darmo otrzymaliście darmo dawajcie" czyli ... nic w zamian.
    Wszelkie zaś prawo zakłada reakcję na jego złamanie, czyli spokój jest zapłatą za życie zgodne z postulatami postulatami prawodawcy. Natomiast odrzucenie tych postulatów powoduje reakcję, powoduje dyskomfort z założenia większy od trudów wykonania prawa czyli przymus.
    Nie wolno natomiast przeciwstawiać serca i rozumu bo to jedność. Grzech pierworodny polegał na tym, że poznaliśmy sposób rozróżniania dobra i złą ale nie potrafimy przewidzieć przyszłości. Możemy wiec zobaczyć co jest dobre dla nas w najbliższej przyszłości obserwujemy świat praktycznie w chwili obecnej i w najbliższym otoczeniu. Dalszych skutków swoich działań nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dostaliśmy więc w Objawieniu moralność, która określa nam działania zawsze dobre lub zawsze złe, ale to rozumem mamy przyporządkować nasze obserwacje temu czemu wierzymy.
    Tak więc dwa porządki to nie porządek serca i rozumu a porządek moich relacji z Bogiem i moich relacji z drugim człowiekiem. Jeśli nie uznaje relacji z Bogiem za nadrzędną to znaczy, że zwracając mu jego miłosierdzie a nie przekazując go drugiemu człowiekowi staram się Mu , Bogu narzucić mój obraz świata i pouczyć go co dobre a co złe.
    Jeśli przymuszam do tego drugiego człowieka, to robię to przez niego.
    Co do prawa jego istotą , jak zauważył św. Paweł jest wprowadzenie pojęcia grzechu do świadomości ludzi i to jeszcze w ten sposób, żeby nikt z nas nie mógł go uniknąć. Dlatego mamy zakaz sądzenia drugiego.
    Dlatego władza państwowa musi być ograniczona tylko do oceny zdarzeń a nie ludzi, mamy porównywać efekty swoich działań a nie samych siebie
    Po trzecie Miłość nie nie jest hierarchiczna. Taką tezę lansował niejaki Vico w swoim dziele pt "Nauka Nowa", która będąc kontynuacją diabelskiego stoicyzmu Senki stało się ważnym elementem ideologi zła w- w tym masonerii. Książka ta składa się z ponad tysiąca różnych sentencji ale jest poprzedzona ilustracja obrazującą światopogląd autora. Otóż pokazany jest na tej rycinie symbol Boga - Oko w trójkącie z którego wychodzi promień dobra, który dociera do jednego człowieka - istoty najwyższej a od niego rozszczepiony jak w pryzmacie dociera do innych a od tych innych a od nich do jeszcze następnych i tak obejmuje cały świat.
    Chrystus zaś przekazał swoje miłosierdzie w pierwszej kolejności zwykłym, dość zapewne podłym po ludzku osobnikom zaprzeczając w ten sposób wszelkiej hierarchiczności miłosierdzia , ale nie hierarchiczności organizacji technicznej- organizacji w porządku tego świata zalecają przy tym, że zwierzchnik świadczy usługę zarządu podwładnemu, który ma być podstawowym podmiotem struktury i to on ma decydować do czego mu zwierzchnik służy. Oczywiście zwierzchnik nie moźe działać na szkodę swego pana- podwładnego i nie może zgodzić się na działania szkodliwe ale inicjatywa ma być w podwładnego i zwierzchnik nie może jej ograniczać. Dal tego też Chrystus przepowiedział św. Piotrowi, ze puki jesteśmy młodzi i nie mamy nikogo pod sobą to chodzimy gdzie chcemy a na starość jak będziemy mieć obowiązki wobec innych, to będziemy przepasaniu sznurem chodzić tam gdzie nie chcemy.
    I trzeba się z tym pogodzić
    Jak to było z wolnością liberalną od samych początków.
  • to nie do końca jest tak jak mówisz.
    Istota Objawienia polega na powołaniu dwóch porządków. Jeden wynika z naszej relacji z Bogiem a drugi z faktu, że żyjemy miedzy ludźmi. Chodzi o to by nikt z ludzi nie przeszkadzał nam służyć Bogu. Przypominam, że na pytanie o najważniejsze przykazanie odpowiedź jest że są dwa! Jedno odnoszące się do Boga a drugie do innych ludzi.
    Liberalizm ( a nie libertynizm) jest doktryną polityczną, tylko i wyłącznie dotycząca stosunków między równymi sobie ludźmi. z których każdy ma robić co chce. Zakłada się że wśród tych ludzi są i tacy , co chcą służyć Bogu i "nosić brzemiona innych". Decyzja ta musi być podjęta przez każdego samodzielnie i musi być decyzja wolną od wszelkiej presji urzędowej, systemowej lub propagandowej. Ma wynikać z wiary a nie z obawy przed karą, lub presji środowiska. Nikt kto nie przyjął Chrystusa podczas jego ziemskiego bytowania nie został przez niego ukarany, nie pozwolił też wywierać na ludzi presji w tej materii.
    Jeśli nie możemy wywierać presji społecznej na drugich w tej podstawowej w sumie sprawie, bo zostało to nam zakazane, to w jakiej mniej ważnej mamy to robić?
    Jak to było z wolnością liberalną od samych początków.
  • Pieprzenie w bambus
    Droga paniusiu! Ja żyłem w PRL' u mogę powiedzieć iż opowiadasz bzdury z propagandowych filmów.; Bareja przedstawiał świat PRL ulukrowany, dużo lepszy niż w rzeczywistości.
    Nieprawdą było powszechne zatrudnienie. Istniał co prawda obowiązek świadczenia tzw pracy, ale nie była to praca a służba. To była bardzo istotna różnica. Nie wolno było pracować dla własnej korzyści. Po drugie dostęp do wykształcenia był bardzo limitowany. To nie przypadek, ze tylko kilka procent młodzieży mogło dostać się na wyższe studia. Jeśli zaś chodzi o naukę w szkołach niższego szczebla, to nie uczyły one niczego. Chodziłem do renomowanego liceum w Warszawie, w 3 klasie miałem kompletny spokój z nauką, bo od czasu do czasu byłem przez wychowawcę wysyłany po wódkę do pobliskiego sklepu spożywczego. Oczywiście jeśli miałbym ochotę, to on nie miał nic przeciwko temu bym z nim się napił. Z wdzięczności na maturę przyniósł mi do ubikacji piwo- bo bez alkoholu ciężko się skupić. Tak wyglądało renomowane liceum w centrum Warszawy.
    Co do pracy. Pracy nie było wcale. Było zatrudnienie, ale pensja nie pozwalała na minimum egzystencji. Własne mieszkanie było marzeniem nie możliwym praktycznie do zrealizowania. To nie prawda, ze nie można było kupić mięsa i innych towarów. Kupić można było wszystko, bo czarny rynek był powszechny, ale nikt nie miał na to pieniędzy. Na bazarze Różyckiego można było kupić kartki na wszystko w dowolnej ilości. Pamiętam, że sam kupowałem kartki "górnicze" na 5,6 kg mięsa i mięso kupowane w ten sposób kosztowało mnie tylko o 15% więcej od cen urzędowych. Oznaczało to, ze ludzie nawet "w potrzebie" nie mieli możliwości finansowych dokupienia niczego do jedzenia.
    Jeśli chodzi o zatrudnienie. W biurze projektów w którym pracował mój kolega i pierwsze zadanie liniowe do wykonania otrzymał po 1,5 roku pobytu w tzw pracy. Było to zadanie liniowe- miał poliniować dwadzieścia arkuszy papieru podaniowego w kratkę, ale do pracy na 8 godzin przychodzić musiał codziennie. Po kilku latach takiej "pracy" utracił wszelkie kwalifikacje. Podobnie było w zakładach przemysłowych, poza wyjątkowymi. Ciągły brak surowców i półfabrykatów powodował, ze ludzi pracowali przez kilkanaście godzin w tygodniu, czasem po 20 ale spędzali w pracy często całe dnie.
    Praktycznie rzecz biorąc nie było komunikacji miejskiej. Tłok w autobusach i tramwajach w godzinach szczytu był niedopisania. Jeśli zaś chodzi o jazdę samochodem (jak ktoś go miał) to była rzeczywiście frajda. W 89 roku, gdy jechałem o 4 rano z Warszawy do Gdańska pierwszy samochód na drodze spotkałem po 60 km i jechał w przeciwną stronę.
    Czy to prawda, ze było miej alergii - nie sądzę. W 85 roku wiosną w Warszawie spadł deszcz który rozpuszczał cynk na blasze, która pokryte były parapety. Deszcz spłukiwał cynk w oczach! Spadała kropla deszczu i zanim spłynęła zaczynała się pienić! Jedyne co było to o wiele słabsza służba zdrowia nie rejestrowała alergii - zatrucie środowiska było tematem tabu.
    Higiena zaś była tak, że otwarcie drzwi w autobusie miejskim, zwłaszcza jak padał deszcz, powodowało falę smrodu trudną o wytrzymania.
    Jeśli chodzi o obyczajowość to przytoczę taką historię z liceum. Raz z kolegami z klasy postanowiliśmy "pójść na wagary". Po wagarach na mnie padł obowiązek odprowadzenia naszej koleżanki do domu. Najadłem się trochę wstydu, do stojąc w tramwaju koło drzwi koleżanka źle się poczuła i gdy drzwi się otworzyły to rzygnęła na wchodzących ludzi. Nie mówi mi więc o surowości obyczajów w PRL, czy ty sądzisz, że miała ona jakiekolwiek zahamowania albo, że była wyjątkiem!
    A co sukcesów sportowców, to odrębna kwestia, ale one też były z "rozdzielnika" i prawie wszyscy o tym wiedzieli.
    Dziewczyno, ty nic nie wiesz o PRL'u.
    A państwo było takie polskie, że rodzice kilkorga moich kolegów pełniący bardzo ważne funkcje państwowe nawet nie mówiło po polsku a znało jedynie niektóre zwroty i słowa- i to było w latach 80-tych.
    Czasem wolałabym żyć w pieprzonym peerelu!
  • O wiele trudniejszy problem
    Rzecz polega na tym, że ruchy oświeceniowe z XVII i XVIII w zostały błędnie sklasyfikowane, więc ich natura nie jest jasna a przez to nie można ich skutecznie zwalczać.
    Pierwszym uprzednim niejako problemem był św. Tomasz i św. Bonawentura, którzy w korespondencji miedzy sobą doszli do wniosku, że lepsza jest zła władza niż anarchia, co oni rozumieli jako brak jakiejkolwiek władzy. W związku z tym doszli do przekonania, że zło może być lepsze niż jego brak!
    Dodatkowo podparli się nieumiejętnie czytanymi tekstami św. Pawła.
    Otóż kłopot i trudność w czytaniu św. Pawła bierze się stąd, że on stosuje w swoich pismach różne sposoby argumentacji czasami, gdy dyskutuje z Żydami stosuje ich, podobny do hellenistycznego ale jednak specyficzny, sposób argumentacji. Problem w tym, że prowadząc wywód od szczegółu do ogółu sens całej wypowiedzi ukazuje się dopiero na końcu wątku, często w następnym rozdziale. Np. słynne stwierdzenie św. Pawła, że wszelka władza pochodzi od Boga w świetle całej wypowiedzi powinna być rozumiana, że po pierwsze cechą władzy jest zdolność rozróżniania dobra i zła, i co więcej nagradzanie za uczynki dobre a karanie za uczynki złe i takiej właśnie władzy jesteśmy winni posłuszeństwo. Dodanie w tym wywodzie słówka "każda" jest równoważne stwierdzeniu, że żadna inna nie jest w tym rozumowaniu uwzględniona. Czyli, jak ktoś stosuje represje za czyny dobre a nagradza czyny złe to czy jest jeszcze władzą , a jak nie jest władzą, to czym jest - Tego św. Paweł nie mówi! Zwłaszcza, że kwestia posłuszeństwa władzy jest fragmentem wątku o konieczności unikania sporów, w tym z władzą ale jest podkreślone na samym początku wątku , że trzeba unikać sporów, o ile jest to możliwe! Tak więc ta dyspozycja jest, ale jest bardzo mocno obwarowana ostrymi warunkami.
    Po drugie, trudne do akceptacji jest przyjęcie do wiadomości, że Opowieści Biblijne są prawdziwe zarówno co do faktów jak i co do sensu. Czyli, jeśli ojcem Pana Jezusa jest Bóg Ojciec to dzisiaj jest dzień, w którym wypełnił On rękami Trzech Mędrców lub Trzech Króli swój obowiązek alimentacyjny wobec swego Syna, jego Matki i jego opiekuna. Dlaczego ten finansowy wręcz aspekt dzisiejszego dnia jest taki ważny- bo cała Ewangelia jest drogą do przezwyciężenia skutków grzechu pierworodnego a najważniejszymi doczesnymi jego skutkami była ciężka praca bez wynagrodzenia i trudy macierzyństwa. Czyli, Ewangelia w najprostszym wymiarze musi skutkować efektywnością ekonomiczną i lepszą opieką medyczną. Ten zaś najprostszy wymiar Objawienia jest często pomijany jako wymiar trywialny, niegodny Boga. I to nie słusznie. Bo pierwszym cudem Jezusa był cud w Kanie Galilejskiej. Jakie były jego okoliczności. Ano takie, że gdy dwoje młodych ludzi "sposobiło się do siebie", czyli w obecnych warunkach można to porównać do prywatki ,na której gospodyni ma zamiar związać się ze swoim wybranym zabrakło alkoholu. Do czego jest zdolne niedopite a rozbawione towarzystw wiem dobrze. Czy jest możliwe , ze zaproszeni goście mogli by zakłócić ten pierwszy raz a przez to wpędzić pannę młoda w, mówiąc językiem dzisiejszym, jakąś nerwicę seksualną a przez to zmarnować jej życie- jest to bardzo prawdopodobne i że to był kontekst interwencji Matki Bożej. Ale o tym się nie mówi- bo to trywialne, prostackie i wstydliwe.
    W ten sposób z katechezy Kościoła zostały usunięte dwa wielkie zagadnienia. Jedno to kwestia związku Objawienia z efektywnością ekonomiczną - tak jakby człowiek mógł się obyć bez rzeczy materialnych i druga sfera to życie seksualne, rodzinne. Obie te porzucone przez nas sfery są zagospodarowywane przez złego przeciw nam.
    Największym problemem jest stoicyzm Seneki i jego myśli. By zamknąć nam drogę do tych rozważań wprowadził on do świadomości ludzi taką tezę, że dobry uczynek jest nagrodą sam w sobie i nie wymaga zapłaty od beneficjenta. Co więcej ten że Seneka stwierdził, że jeśli ktoś chce zapłaty za dobry uczynek, to tym samym ten uczynek przestaje być dobry. Wynika z tego, ze po pierwsze każdy dobry uczynek prowadzi do samounicestwienia, bo każdy kto będzie chciał robić tylko dobre rzeczy nie będzie miał prawa do niczego tytułem zapłaty i drugie, że jeżeli chcemy poprawić swój status materialny to musimy pogodzić się ze złymi uczynkami. To się znakomicie komponuje ze stwierdzeniem św. Tomasza o tym, że zła władza jest dobra, że zło jest dobre.
    Przy takiej postawie wielu ludzi wierzących jedynym sposobom na to, żeby żeby ludzie zdający sobie sprawę z powyżej opisanych okoliczności mogli jakość żyć i nie zwariować jest dążenie do ograniczenia władzy państwowej do absolutnego minimum. Czyli błędy doktrynalne i pomijanie najprostszych wskazań ewangelicznych popychają wiele osób wierzących w stronę wrogów Kościoła.
    Myślę, ze nadszedł czas byśmy te sprawy przedyskutowali.
    Zalecenie by Katolicy sami czytali Pismo Święte wynika zalecenia Papieskiego, encykliki, z 1943 roku. Do tego czasu Kościół instytucjonalny rezerwował dla siebie monopol nauczania o Objawieniu. Jednak gdy istnienie Kościoła było zagrożone jak nigdy wcześniej, bo wydało się , że Hitler mimo wojny może dogadać się ze Stalinem a to oznaczało by fizyczne unicestwienie Kościoła Instytucjonalnego praktycznie na cały, świecie Papież scedował na świeckich obowiązek podtrzymania nauki o Objawieniu i dla tego musimy wszystko jeszcze raz przeanalizować.
    Żródła liberalnej herezji.
  • @jax
    Moim zdaniem jesteś w błędzie co do istoty chrześcijaństwa. To wcale tek nie jest, że każdy grzech powoduje potępienie człowieka, bo grzech odpuszczony nie! To jest właśnie różnica między starym testamentem w którym Prawo było kamieniem, o który człowiek się potyka a miłosierdziem Chrystusa.
    Nigdzie nie ma przykładu w którym Chrystus nakazywał by przyjęcie swojej nauki, swojej osoby. Kto chce ten przyjmuje, a kto nie chce ten nie przyjmuje, więc i wszelkie nakazy i zakazy są bardziej radami lub propozycjami.
    Nieprawdą jest również stwierdzenie wszystkie idee społeczne pochodzą z chrześcijaństwa. Mamy przecież platonizm w wynikający z niego hellenizm, mamy ewangelię diabła, czyli stoicyzm Seneki - a takich przykładów jest więcej.
    Poza tym Chrystus nie zakazał ani bankierstwa, ani handlu, tylko wygnał ludzi handlujących ze świątyni, ale sam pochwalił sługę, który złożył powierzony mu kapitał na wysoki procent u bankiera. To nie jest tak, że w przenośni przypowieść jest prawdziwa a dosłownie nie jest. Jest ona prawdziwa i dosłownie i w przenośni.
    Do braci liberałów.
  • @jax
    Liberalizm jest doktryną społeczna i gospodarczą powstała w społeczeństwie teokratycznym- chrześcijańskim z chrześcijaństwa wypływającym i do chrześcijaństwa nawiązującym.
    Po drugie- chrześcijaństwo wcale nie opiera się na kanonach, chyba, że masz na myśli kanony wiary- ale żaden z nich, nie jest ani zakazem, ani nakazem. Jeśli chodzi o Dekalog, to żadne z przykazań nie jest tak zabezpieczone, by nie można było jego złamać. Są one w rozumieniu Miłosierdzia bardziej propozycją i opinią, co dobre a, co złe niż nakazem lub zakazem - mimo takiej "ostrej" formy gramatycznej.
    Co więcej wiadomo, że nikt nie jest w stanie przestrzegać tych przykazań i że wszyscy jesteśmy grzeszni.
    Natomiast to, że masoni przejęli liberalizm od chrześcijan i po swojemu go rozumieją to zupełnie inna sprawa. Tak samo jak libertyni przejęli poglądy św. Tomasza z Akwinu na aborcję, ale z tego nie wynika, że feministki sa tomistkami albo że tomiści są feministkami.
    Do braci liberałów.
  • Bardzo ciekawa dyskusja, ale
    jest jedno nieporozumienie. Otóż liberalizm sprawdza się tylko w środowisku ludzi głęboko wierzących i służących Bogu.
    Nie można bowiem dwóm panom służyć. Albo uznaje sie prawo bliźniego do określania co jest dobre a co złe i wtedy mamy ustroje nie liberalne, albo uznajemy, że każdy ma sam to określić i wtedy ustrój państwowy musi być liberalny, by nie stawiać ludzi w konflikcie z sumieniem. Czy może być chrześcijańskiego państwo nie liberalne? Otóż nie może takie powstać, bo... Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną. Ponieważ Bóg jest nieogarniony przez człowieka więc każdy z nas ma fragmentaryczny jego obraz i tak ma zostać. Nie wolno tego wyobrażenia w żaden sposób obrazować, opisywać i żadną miarą nie można narzucać tego obrazu drugiej osobie.
    Czyli nie można mówić mu co ma robić, bo każdy ma mieć możliwość wielbienia swojego Boga jak chce.
    I druga sprawa. Co do godności mężczyzna i kobieta są sobie równi, więc i każda kobieta jest równa drugiej a każdy mężczyzna jest równy drugiemu, kto więc może mówić bliźniemu co ten ma robić.

    Ale warunek by ten system działał i był skuteczny jest jeden - wszyscy musimy być jednym Kościołem i mamy prawo, a nawet obowiązek pouczać się na wzajem co do moralności, by jeden nie gorszył drugiego! Czyli ja nie mam prawa mówić Circ co ma dzisiaj zrobić ze swoim życiem, ale jak zauważę, że jej działania przynoszą złe owoce, to mam obowiązek o tym jej powiedzieć i oczywiście tak sam jest relacja między nią a mną.
    Można wiec powiedzieć, że skutkiem Dekalogu jest powstanie najbardziej liberalnego systemu społecznego, ale tym bardziej będzie on liberalny im ludzie go tworzący będą bardziej posłuszni Bogu i bardzie ku niemu zorientowani. A ponieważ wtedy jeden będzie chciał nosić brzemiona drugiego to współdziałanie między ludźmi będzie się dobrze układać mimo, że będzie spontaniczne.
    Do braci liberałów.
  • Oni nie widzą związku między
    swoimi działaniami a efektami. Oni uważają, że zajmowanie stanowiska to władza nad człowiekiem a nie konieczność kształtowania rzeczywistości materialnej. Wydaje się to trudne do zrozumienia, ale oni uważają że sprawy i tak się jakoś ułożą a dla nich najważniejsze jest to by być stosownie wysoko w strukturze społecznej bo wtedy ma się zaspokojone swoje potrzeby. Zresztą oni w ogólne nie wiedzą, że są zasady określające związki przyczynowo skutkowe. Oni robią to co inni , bo "tak się teraz robi" różne rzeczy w innych miejscach. Uważają, ze jeśli będą robić to samo co np Niemcy i dążyć do tych samych celów, to osiągną identyczny efekt! My po prostu mamy do czynienia z troglodytami!
    Oni z resztą są niejako specjalnie w stan debilizmu wprowadzeni jeszcze przez RWPG. Rosjanom zależało na tym, żeby móc czerpać korzyści z podbitych krajów- w tym z Polski. Wychowali więc sobie środowisko ludzi nawykłych do życia kosztem kosztem innych ludzi. Część teak uzyskanych korzyści mogli zostawiać sobie pod warunkiem, ze większość wsadzali do "wspólnej sakiewki" . W ten sposób powstała cała formacja społeczna z jednej strony niezdolna do samodzielnego zarabiania a z drugiej traktująca zabieranie pieniędzy innym na swoje potrzeby osobiste jako coś normalnego, wręcz pozytywnego! My się z nimi nigdy nie dogadamy
    Pragnienie cudu jest najwyższą niezgodą na rzeczywistość.
  • rzeczywiście społeczeństwo się dzieli
    Opisywane zjawisko powstawania dwóch niezależnych od siebie światów społecznych jest faktem i rzeczywiście każdy z tych światów hierarchizuje się po swojemu. Dlatego nawet jeśli ktoś jest kim ważnym w jednym ze światów może być nikim w drugim, coś ważnego w jednym ze światów może być bzdetem w drugim.
    Oczywiście "stary świat" ma jeszcze dużo większe możliwości finansowe i jest bardziej profesjonalny ale mam nadzieję, że będzie się to oczywiście stopniowo, ale dość szybko zmieniać.
    Co do Nowego Ekranu, to witałem jego pojawienie się z wielką nadzieją i po części nadzieje te spełnił. Zrezygnowałem, przynajmniej na jakiś czas z zamieszczania na nim swoich tekstów dla tego, że zaczął on próbować wpisać się w "stary świat" . Różnica miedzy "światami" jest w funkcji celu, w używanym języku, w stosowanej siatce pojęciowej, ale szczegółowe tego omówienie to temat na odrębny tekst.
    O hierarchiach
  • Ja to widzę trochę inaczej
    Najpierw o upierdliwym dziecku, które ciągle zadaje jedno pytanie: Dlaczego?. Dlaczego świeci słońce, dlaczego jeżdżą samochody, itd. Od czego by taki malec nie zaczął, zawsze po kilku pytaniach dochodzi do pytania zasadniczego, dlaczego powstał wszechświat i dlaczego rządzi się takim a nie innymi zasadami. Oczywiście, jedyną odpowiedzią konkretną jaką może taki młody adept wiedzy uzyskać, to propozycja klapsa albo czegoś równie miłego, bo nikt nie zna odpowiedzi na te pytania.
    Ale wynika z tego również i inna rzecz. Otóż okazuje się, że cała nasza wiedza o świecie jest ciągiem implikacji a upierdliwy malec w swych pytaniach podąża jakby do jego początku i tu jest niespodzianka. Pierwszy poprzednik, czyli sposób powstania świata jest nam nieznany i każde założenie jego dotyczące ma wartość logiczną "zero". Bo nawet jeśli zgodzimy się, że świat zaczął się od wielkiego wybuchu, to przecież coś musiało wybuchnąć a my nie wiemy co i nie wiemy dlaczego.

    Czyli każde nasze domniemanie naukowe ma wartość logiczną "jeden", ale nie jest wcale prawdą tylko jest niedorzecznością!

    Czy to oznacza, że nie możemy posługiwać rozumem- oczywiście, ze możemy. Przecież z tego, że nie da się przekątnej kwadratu wyrazić w tych samych jednostkach miary w jakich mierzymy długość jego boków nie oznacza wcale, że nie możemy posługiwać się trójkątami. Z tego, że nie wiemy, które z naszych dozna jest prawdziwe nie wynika wcale, że metodą prób i błędów nie dojdziemy do czegoś użytecznego. Ale trwa to bardzo długo i praktycznie nie może być "dziedziczne społecznie".
    By nam życie ułatwić został nam objawiony pewien pomysł logiczny. Otóż jeżeli na początku rozumowania umieścimy opis naszego stanu psychicznego jakim jest wiara i będzie to wyznanie prawdziwe, to wtedy każda implikacja biorąca swój początek od tego wyznania będzie albo prawdziwa, albo fałszywa, bo pierwszy poprzedni jest prawdą. W tym momencie logika zaczyna być narzędziem umożliwiającym skuteczne życie na świecie. Stąd też jest w Objawieniu przeciwstawieni na nic nie zdatnego rozumu wierze, która można góry przenosić. Jest rzeczą oczywistą, że odpowiednio gospodarując zasobami energetycznymi świata przeniesienie góry jest technicznie możliwe, ale nie zawsze wiadomo jak odpowiednie ilości energii skierować ku naszemu pożytkowi, zgodnie z naszą wolą.
    Dlaczego więc ludzie nie chcą korzystać z takiej podpowiedzi. Bo ta podpowiedź wymaga uznania jednego- swojej małości wobec wszechświata, uznania, że nawet jeśli przeczytało się kilka książek więcej niż drugi, to i tak zakres zdobytej wiedzy jest niczym wobec skomplikowania otaczającej nas rzeczywistości, że praktycznie rzecz biorąc wszyscy jesteśmy równie głupi, nie ma więc powodu by jeden wywyższał się nad drugiego.
    Uznanie zaś tego faktu jest o tyle nieprzyjemne, że jeśli wszyscy jesteśmy równie to dlaczego jeden ma mieś więcej pieniędzy od drugiego, dlaczego jeden ma rządzić drugim. To rozumowanie przekreśla cały dorobek filozoficzny i ideologiczny biorący swój początek od Platona a przez Szkołę Frankfurcką wiodący do współczesnych libertynów.
    To też jest powód, dla którego zwalczają oni wszelkich depozytariuszy Objawienia. Kościół i jego części, Żydów jako naród religijny a promują inne kulty nie objawione, kulty będące dziełem człowieka. Czy to jest dzieło złego. Tego nie wiem, ale jeśli dobrze rozumiem Pismo Święte, zły duch nie ma możliwości funkcjonowania na tym świecie, tak jak wiara w abstrakcji, musi być w jakimś ciele materialnym. Nie jest więc wykluczona odwrotna zależność. Stworzenie miejsca dla złego powoduje jego obecność.
    O immanentnej obecności diabła na Ziemi
  • Pan Redaktor jest powierzchowny i liczy pobieznie.
    Państwo zabiera nam obecnie ok. 98-101% dochodu a do czasu obniżki stawek przez Gilowską pobierało ponad 102%. Jeśli się liczy obciążenia płacowe to rzeczywiście wydaje się, że stanowią one ok. 83-84% , ale jeżeli policzy się obciążenia podatkowe w cenie produkowanych w naszym kraju towarów to wyjdzie ok 100%, może trochę więcej, choć wydaje się to nieprawdopodobne. Trzeba policzyć wartość wyprodukowanych w Polsce dóbr i usług wymienialnych i pomniejszyć to o przyrost zadłużenia. I nie ma znaczenia czy jest to zadłużenie państwowe czy prywatne. Okaże sie wtedy, że przyrost produkcji jest wartościowo niższy niż przyrost zadłużenia. Zadłużenie to jednak obciąża zawsze producentów dóbr i usług wymienialnych, bo tylko ich działalność jest źródłem pieniędzy. I dlatego możliwe jest obciążenie ponad 100%
    Tak więc Pan Redaktor Michalkiewicz jest nadmiernym optymistą.
    Problem dodatkowo polega na jeszcze jednym dość kłopotliwym zjawisku. Jeżeli praktycznie większość towarów na świecie jest produkowane przez góra trzech producentów lub od tych trzech producentów zależna jest produkcja to jak można mówić o wolnym rynku czegokolwiek. Ekraniki do telefonów są produkowane przez dwóch producentów, procesory do komputerów praktycznie też, moduły do produkcji ekranów telewizyjnych przez trzech producentów ale i materiał na klocki hamulcowe do samochodów przez 3 producentów, tkanina na płaszcze ( tzw elanobawełna) przez jednego państwowego w Chinach i dlatego nie ma innych płaszczy elanobawełnianych niż chińskie! Nie ma więc rynku towarów, nie ma wolnego rynku w ogóle. Problem polega na tym jak zapewnić wolność ludziom w takiej realnej sytuacji ekonomicznej.
    Czego powinniśmy chcieć
  • @carcajou
    Pożyjemy, zobaczymy. Gdym nie miał żadnej nadziei to w ogóle nie włączyłbym się do dyskusji.
    Nowy podział polityczny
  • @carcajou
    Jeśli chodzi o GP to jest ona potrzebna jako miejsce pracy dla naszych mimo wszystko dziennikarzy. To że jest ich mało to m.in. wynik tego, że za mało wydajemy pieniędzy na naszą prasę. Gdy czytałem mojej córce Anię z Zielonego Wzgórza zwróciłem uwagę na jeden fragment. Otóż w szkole był teatrzyk przygotowujący chyba jeden spektakl rocznie i każdy okoliczny mieszkaniec miał "społeczny obowiązek" pójść na przedstawienie i kupić bilet bo.. były koszty, które musiały się zwrócić! Jakość przedstawienia była istotna, ale nie miała podstawowego znaczenia. I analogicznie, jeśli chce mieć dobrą gazetę to najpierw muszę zapłacić, bo dziennikarz musi mieć z czego żyć.
    Jeśli chodzi o niepewność co do źródeł finansowania NE to najpierw wątpliwości powstały w blogsferze a GP była później. Źródła finansowania i strona biznesowa wszelkich inicjatyw nie tylko medialnych, które za jakiś czas mają przynosić dochód zawsze wywołuje emocje bo najbardziej skłonny do ryzyka jest kapitał pochodzący z ryzykownych źródeł. Jak ktoś chce żyć z obligacji państwowych to nie szuka w ogóle możliwości inwestycji w tak niepewne interesy jak nowy portal internetowy.
    Z resztą udziałowcem GP był a chyba i dalej jest firma King & King za sfinansowanie której niejaki Krauze miał postawiony zarzut działania na szkodę spółki macierzystej. Prawdą jest również to, że przedstawiciel spółki K & K próbował mieć wpływ na personalia w GP. Stugębna plotka głosiła, ze gdyby K & K dokonała zmiany profilu GP to Krauze uniknął by zarzutów.
    Oczywiście Krauze ma stosowne koneksje, więc udało mu się zmienić prawo tak by nie musiał być osobą karaną ale próba ukarania go z przepisów uniemożliwiających samodzielne prowadzenie przedsiębiorstwa była podjęta.
    Na pewno służby krajów, które chcą mieć wpływ na Polskę musza starać się o wpływ na wszelkie media, z tego trzeba zdawać sobie sprawę i wtedy można ten wpływ ograniczyć.
    Jak zaneguje się interes polityczny tych służb to nie będzie szansy na ograniczenie ich wpływu.
    Co do transmisji to była ona dlatego, że wśród ludzi stanowiących redakcję NE była tak potrzeba i nawet jeśli byłby w redakcji ( ale nie wiem czy jest jakikolwiek) silny ośrodek agenturalny, to wobec powszechnego oczekiwania podjęcia jakiegoś działania byłby on w zasadzie bezsilny. Mógłby zablokować inicjatywę, ale kosztem zniszczenia redakcji. Myślę więc, ze pewnie nawet takiego ośrodka nie ma bo jego utrzymywanie może nie mieć sensu.
    Epitet WSI-owości NE powstał nie dlatego, że komuś przeszkadzały pieniądze Pana Opary tylko dla tego, że podjęta inicjatywa nie była nakierowana na zdobycie przyczółków po stronie przeciwnej przy pomocy sił własnych a w pierwszej kolejności chciała zorganizować po swojemu siły już działającej opozycji, czyli osłabić prowadzone działania. Być może w zamian były by podjęte działania skuteczniejsze, ale "przyszłość jest zawsze niepewna" i dopiero w następnej kolejności, broniąc niejako stanu posiadania, przypomniano sobie o tym by zainteresować się pochodzeniem pieniędzy i uwypuklić to, że żaden z komentatorów nie wie jak można takie pieniądze zarobić, więc z czystym sumieniem może powiedzieć, iż ich źródło jest dla niego niejasne.
    Gdyby działania NE były współtworzące opozycje to nawet gdyby ktoś pokazał dowód przelewu pieniędzy z osobistego konta Putina na NE to nikt nie dał by temu wiary.
    Nowy podział polityczny
  • @carcajou
    Arogancja jako sposób na dodanie sobie ważności jest dość powszechna przypadłością a w środowiskach tzw "niezależnych" szczególnie często występującą. Jeśli chodzi o GP to byłem jedną z tych osób, które w kryzysie sprzedaży kupował po kilka egzemplarzy tylko po to by mogła ona istnieć zdając sobie z tego sprawę, że najczęściej nie ma w niej co czytać. Czy myślisz, że bez poparcia takich osób jak ja GP długo będzie się ukazywać?
    Pamiętam też programy "Misja Specjalna" Anity Gargas, ale tylko te pierwsze, bo bardzo szybko zaczęły wydawać mi się nudne i dalszych nie oglądałem i nie byłem w tym osamotniony. Nikt więc tak na prawdę nie bronił "naszych w TV".
    Co prób eliminacji narodowców z życia publicznego to zawsze socjaliści mieli do tego ciągoty. Mówiąc nieco złośliwie, może dla tego by mieć otwartą drogę do socjalizmu narodowego- nie wiem, ale że jest ta niechęć to prawda. Ale jest i druga strona problemu.
    Wśród tzw. "zwykłych ludzi" nie ma rozróżnienia między Pisem a prawica narodową lub katolicką. Oni traktują wszelkie ugrupowania niepodległościowe jak jedną formację- umownie zwaną prawicą i oczekują, że w końcu z tej formacji powstanie alternatywna elita władzy.
    Wszelkie jawne próby podziałów uważają za głupotę i nierozumne wszczynanie waśni. To że GPC nie zamieściła na dostatecznie dobrym miejscu relacji z MN zostało powszechnie zauważone. Nawet jeden z moich pracowników zapytał się mnie dlaczego. Ja wiem, że drugiego pytanie już nie będzie i jeśli jeszcze raz powtórzy się talki numer to on i jemu podobni przestaną wydawać pieniądze na GPC. Ta formacja na prawdę istnieje i żyje świadomie.
    Czy ludzie oczekują jedności tzw prawicy- czyli ugrupowań niepodległościowych dlatego, że nie widzieli lub nie widzą różnicy między M.Jurkiem a np ś.p. L. Kaczyńskim. Widzieli i to doskonale , ale oczekiwali, że nie będą te różnice podnoszone, ale co ważne, tylko w tej chwili.
    Czy trzeba ten pogląd "ludzi zwykłych" brać pod uwagę. Nie, nie trzeba ale jeśli nie będzie się na ich poglądy wrażliwym, to nigdy nie zdobędzie się ich poparcia, bo prawdę powiedziawszy co za różnica kto ma takiego zwykłego człowiek w d.... . Jeśli chcesz obudzić sumienie ludzi to najpierw musisz ich przekonać, że robisz to w ich interesie a dopiero potem będą cię słuchać i będziesz miał na nich wpływ.
    Nowy podział polityczny
  • @carcajou
    Masz rację, sam za za tym byłem by wyrok zapadł. Bo mnie chodziło nie o drugą ( inną ) opozycję a o wzmocnienie opozycji wobec PO o drugi nurt ideowy. I w tworzeniu tego drugiego nurtu sam uczestniczyłem, ale gdy okazało się, że chodzi o podział tego co już było, to się wycofałem.
    Problem polega na tym, że nikt nie chciał dialogu między opozycją, bo nie o dialog tu chodzi. Tu chodzi o walkę z wrogiem a nie o gadanie miedzy sobą, na razie nie ma o czym gadać.
    Jeśli chodzi o to, że ktokolwiek kto korzystał z NE zazdrościł mu powodzenia, to jesteś w błędzie a ci co nie korzystali i tak byli "poza" więc nie mieli wpływu na losy NE.
    To zaś, że obecnie GP nie traktuje NE, mówiąc efemistycznie, za sojusznika to prawda. Ponieważ jednak uważam, że to jest niezdrowa sytuacja to włączyłem się w dyskusję na NE.
    Nowy podział polityczny
  • @carcajou
    To jest zupełnie inaczej. Pis jest "narzędziem wykonawczym" pewnej formacji społecznej. Kaczyński został uznany za przywódcę przez wielu ludzi nie dlatego, że ich porwał swoją osobowością lub dlatego, że jest wspaniały.
    On jako jedyny dawał miejsce w swoim ugrupowaniu dla wielu ludzi o bardzo różnych poglądach i w ten sposób dawał przykład, że interes publiczny stawia wyżej niż ambicje realizacji własnych koncepcji politycznych. Jednym z najbliższych współpracowników L. Kaczyńskiego była przez długi czas niejaka pani Jakubiak. Sam słyszałem w radio jak powiedziała, ze jej zdaniem urzędnicy są niezbędni do funkcjonowania państwa, bo bez nich nie było by w ogóle gospodarki. Nie miał by kto wydawać zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej, ergo nie było by żadnej przedsiębiorczości!
    L. Kaczyński był całkowicie socjalistą. Ja nie wypominam mu tego, choć pamiętam, że jego żona zbyt łatwo dogadywała się ze środowiskami libertyńskimi, że M. Środa zauważyła, że gdyby "nie inne sprawy", to postawa L.Kaczyńskiego wobec kobiet i spraw obyczajowych stawiał by L. Kaczyńskiego najbliżej jej poglądów ze wszystkich polityków!
    Wszyscy to wiedzieli ale nawet O. Rydzyk przeprosił za to, że w chwili szczerości nazwał Panią Prezydentową czarownicą a ja i wielu innych głosowaliśmy na Pis.
    Po prostu są sprawy ważne i mniej ważne ale jest również podział na sprawy aktualne i mniej pilne.
    Jeśli przeczytasz mój ostatni wpis na NE to zobaczysz, że przestałem zamieszczać swoje teksty bo nie chciałem uczestniczyć w imprezie przeciwnej Pisowi. Natomiast chętnie uczestniczyłbym w imprezie uzupełniającej , alternatywnej wobec Pisu. Ale ponieważ w tej chwili jak i w chwili powstania NE jedyną zorganizowaną strukturą polityczną był Pis to nie można niczego zbudować zaczynając od jego negacji ni eni9e buduje się burząc.
    Życie polityczne to nie jest teatr, a politycy to nie aktorzy, którzy na scenie udają, że piorą się po pyskach a tak na prawdę nikt nikogo nie bije. Życie polityczne musi być prawdziwe, bo nie może być oszustwem jeśli politycy chcą być traktowani poważnie. Gdyby NE od początku deklarował wsparcie dla PIsu w zakresie działań niepodległościowych i w tym zakresie uznał autorytet , niekoniecznie przywództwo ale autorytet J, Kaczyńskiego, to prawdopodobnie w dzisiejszym Sejmie były by dwa ugrupowania prawicowe być może mające większość w Senacie a może i w Sejmie. Mimo wszystko NE to wielki portal i bardzo nośny, gdyby nasza formacja podchodziła do niego z zaufaniem co do intencji jego twórców to prawdopodobnie był by bardzo silnym ośrodkiem politycznym.
    Co do Szeremietiewa. Ponieważ kiedyś poznałem go osobiście a nie podpisuje swoich tekstów nazwiskiem, to nie będę tego komentował, ale prawdą jest, że jego współpraca z Kaczyńskim może być trudna.
    Co do tego, czy jak pisze Coryllus "jest pozamiatane" to powiem tak: jest pozamiatane, lecz nie zamiecione. To znaczy szczotka jest już odłożona a podłoga wcale nie jest oczyszczona.
    Myślę, że po 2005 roku, gdy premierem został jeden Kaczyński a drugi został Prezydentem postanowiono wdrożyć analogiczną procedurę jak w 1945 roku. Najpierw nagonka propagandowa i zbudowanie Frontu Jedności Narodu. W tego efekcie pozbawienie autentycznych przywódców władzy publicznej, później kilka lat spokojnej konsumpcji, po to by obecnie wziąć buntowniczy naród w karby. Czyli odnosząc to do lat 40-tych najpierw plan 3-letni, w którym jakoś dawało się ludziom żyć później plan 6-letni który miał zniewolić ludzi i pozbawić ich wszelkiego dorobku z planu 3-letniego a później pojawienie się ludzkiego paniska, które zdejmie trochę ciężarów ale ugruntuje władzę elit. Plan ten wziął w łeb. Pis bardzo osłabiony, ale jednak istnieje. Myślę, że wystąpienie Ziobrystów jako zakończenie istnienia Pisu było zaplanowane już w 2005 może 2006 roku. Ale jeden Kaczyński przeżył i jest inaczej. Warunkiem powodzenia pierwszego planu zdobycia władzy było zniknięcie Mikołajczyka. J. Kaczyński żyje i jest obecny w kraju
    Nowy podział polityczny
  • @Mariovan
    Masz rację, cena za przystąpienie do UE była olbrzymia i całkowicie nieadekwatna do korzyści ale straty z nieprzystąpienia byłyby o rząd wielkości większe! Niemcy Francuzi i Belgowie m.in są tacy zamożni, że potrafią wygenerować stratę u swojego kontrahenta jeśli ten im nie zapłaci za oczywiście absolutnie nieekwiwaletne świadczenie. Gdyby bowiem te narody dawały w zamian świadczenia ekwiwalentne, to nigdy by się na nich tak bardzo nie wzbogaciły. Problem w tym, by samemu zacząć dbać o swoje interesy. Najpierw małe a może z czasem uda się zadbać i o duże ale najpierw trzeba odzyskać podmiotowość, możliwość zdefiniowania interesu własnego a dopiero później można się o niego starać. Jak okaże się to skuteczne to wtedy można mówić o niepodległości czy niezależności bo ma się własne środki do działania - ale to jeszcze przed nami.
    Nowy podział polityczny

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930